Założę się, że gdy już w końcu dojdzie do najtragiczniejszego zdarzenia w dziejach Polski i świata (z punktu widzenia przeciętnego pisowca) i stanie się to za rządów PiS, to pewien telefon komórkowy zostanie czym prędzej poddany kremacji i rozpuszczeniu w kwasie, a to, co z niego zostanie, będzie zatopione na dnie Rowu Mariańskiego.
Będziemy mieli pana krzyża i co nam pan zrobisz?