Sytuacja jest nadzwyczajna, to i sposoby są nadzwyczajne.
Bardzo dobre posunięcie, tylko przekuć w ustawy.
Zaś matura jest egzaminem, i sklasyfikowany lub nie, jeśli go zda, to zda.
Rząd i tak bawi się ze strajkującymi i samorządami.
Ponieważ to samorządy płacą i MAJĄ pieniędzy jak diabeł plew.
Jak chcą, to niech dają podwyżki, bo to nie rząd zatrudnia nauczycieli.
Niech burmistrzowie i prezydenci obniżą płace sobie i zatrudnionym urzędnikom, zrezygnują z fontann, wodotrysków, zabaw i rozrzucania pieniędzy na lewo i prawo.
W ten sposób niech dadzą podwyżki zatrudnianym przez siebie.
"W książce "Polska naszych marzeń" przyznał, że przeżywał pewne szkolne zawirowania: - Moje czasy szkolne kryją pewną tajemnicę. Otóż zdarzyło mi się nie zdać z 10. do 11. klasy i mimo to wylądowałem w ostatniej klasie, a następnie po odkręceniu tego znalazłem się w liceum na Woli. Po czym dodał, że szczerze: - Zdaje się więc, że prawdopodobnie nielegalnie skończyłem 11. klasę i zdałem maturę, a potem poszedłem na studia - zdradził prezes Prawa i Sprawiedliwości." - se.pl/Kaczyński nielegalnie zdał maturę?! Tajemnicza historia prezesa PiS
widze,ze marne i zalosne prowokacje lewackich troli,wciaz sa w modzie :):):)