Użycie w takim kontekście cytatu Trampka, zakrawa na taką samą ironie, o jakiej mówił Steve Buscemi w "Locie skazańców": "…kiedy banda id****w śpiewa na pokładzie samolotu piosenkę zespołu, który zginął w katastrofie lotniczej"
To mi przypomina pewną historię autentyczną, która wydarzyła się około 30 lat temu. Polska południowa jak wiadomo region religijny tradycje itp, na Święta chodzło się po kolędie, zbierała się ekipa kumpli, w zasadzie po to żeby się zabawić i napić alkoholu za darmo, wieczorem po którejś tam z kolei wizycie u sąsiadów ekipa zawitała do domu starej panny, w zasadzie wszystko poszło ok, jak tradycja nakazuje, chłopaki się napili najedli kulturalnie podiękowali i poszli dalej kolędować, ale po ich wizycie u tej Pani pojawił się problem, mianowicie dwa tygodnie śmierdziało w domu, Co się okazało ?
nie pomogą kaski, gaz, kiedy Włodek tupnie raz:)