Gdyby nawet było panaceum na wszelkie choroby, to sitwa utopiłaby przepis w Rowie Mariańskim. Bo jakże tak, pigularze, łapiduchy, grabarze i klechy na bruczek? Taki rak jest dla łapiducha kumplem w robocie, jak i złodziej dla policjanta.
Słychać coraz bardziej za sto lat a może szybciej będzie słychać o Polaku obrońcy pe****lów i o Polaku który nie miał dziadków w NKWD nie był prezydentem a był tylko człowiekiem .
Orzeł to dumny ptak. Prędzej, czy później pogoni ten błotny ch**m, i osadzi na właściwe miejsce.