"W związku z totalnym atakiem na profesora Tomasza Grodzkiego, jeżeli mam uszanować samego siebie, muszę to powiedzieć. Od wielu lat byłem członkiem PiS-u, odszedłem ze względu na wiek, ale pozostałem wiernym sympatykiem. Byłem operowany na oddziale Prof. Grodzkiego usunięto mi raka płuc. Nikomu nie płaciłem, a prof. wizyty składał nawet w nocy po powrocie z Senatu, zawsze super zorientowany i zaangażowany w proces leczenia" - czytamy w relacji Andrzeja Kaciupy." - natemat.pl
To akurat raczej wybór kury, niż karła.