Pierwsze kroki Nawrockiego na prezydenckiej scenie można podsumować jednym słowem: katastrofa. W ciągu zaledwie kilku dni zdążył dwa razy pokłócić się z dziennikarzami, nie odpowiadając przy tym na żadne konkretne pytanie. Jego wystąpienia przed kamerami są pełne nerwowości, braku pewności siebie i widocznego stresu. W sytuacjach wymagających spokoju i opanowania Nawrocki przypomina raczej ucznia na egzaminie ustnym niż dojrzałego polityka gotowego reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej.
Duda był tak zaskoczony, że nazwiska kandydata zapomniał...w ogóle to do niego chyba doszło, że prezydent się będzie zmieniał....