Zapisał się jako pierwszy prezydent USA, który jawnie, bez wstydu i bez żadnych zasłon potraktował prezydenturę jak prywatny, rodzinny biznes, państwo jak własną firmę, a relacje międzynarodowe jak sieć handlowych układów, z których przede wszystkim ma się zgadzać kasa. I co gorsza, zrobił to w sposób, który coraz częściej nie różni się niczym od ordynarnego scamu.
Nawrocki leci do Waszyngtonu. Sikorski jednym żartem przebił balon propagandy. W polityce bywają momenty, gdy jeden celny żart mówi więcej niż wielostronicowa analiza. Tak właśnie stało się po ogłoszeniu informacji o wyjeździe prezydenta Karola Nawrockiego do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie Donalda Trumpa. W PiS miało to wyglądać jak wielki sukces dyplomatyczny. Miało być potwierdzeniem międzynarodowej pozycji nowego prezydenta i dowodem jego wyjątkowych relacji z amerykańską administracją. Tymczasem Radosław Sikorski potrzebował zaledwie jednego zdania, by cały ten starannie przygotowany
przecież on nie jest specjalnie groźny