No i wygrał Magyar, a bombardowań brak. Troszkę poczytałem o jego planach na przyszłość i muszę przyznać, że coraz bardziej mi się ten gość podoba. Coś mi się wydaje, że UE Magyar odbije się czkawką. Unia myślała, że będą mieć swojego pachołka w rządzie Węgier tak samo jak Polacy mają to rude popychadło, a tu może być całkiem odwrotnie.
Bestia czuwa o poranku, bo kto rano wstaje temu Karol daje.