Ksiądz pe****l to tradycja. A bozie i magicznego cieślę nie interesują wojny, głód na świecie, choroby, cierpienia. Ich interesuje czy jesz mięsko w piątek i czy siurkiem się bawisz. Dziwne priorytety.
Najlepiej zmienić nazwisko, kupić nowy telefon i czerwoną czapeczkę. Bielizna też jest ważna. Będą ją po prawacku sprawdzać, jak to co jest pod i to co jest w.
A jednak takie "wychodzenie z siebie" jest możliwe i fachowo nazywa się stanem OOBE (Out of Body Experience). Oczywiście w trochę innym sensie niż w treści mema. Jest parę książek na ten temat, a i u nas jest kilku takich "podróżników", np Mateusz Zamojski (Mateusz OOBE). Prowadzi stronę internetową w wieloma ciekawymi informacjami na ten temat, a nawet organizuje warsztaty związane z "wychodzeniem z siebie". Dla mnie to temat szalenie interesujący i sam bym chętnie doświadczył takiego stanu.
Nawet zabawne;)