nie wiem kiedy, ale wiem, że po tym jak wytrzeźwieję po opilstwie z radości i wystrzelę już wszystkie fajerwerki objem się pikantnym wołowym burrito, śliwkami, ogórkami kiszonymi popiję to kefirem i maślanką... potem pójdę na grób pokurcza oddać należne mu honory...
To samo robią Amerykanie i jakoś to nikomu nie przeszkadza.