Może i brak mi empatii na poziomie tego zakonnika, ale znając "zaradność" polskiego społeczeństwa, to wszystkie Kariny i Sebixy mieliby nieuleczalnie chore dzieci. Nie tędy droga. Nie popadajmy w skrajności. Należy odróżnić pomoc o bezmyślnego rozdawnictwa. 500+ pokazało do czego to doprowadza. Byłoby zupełnie inaczej gdyby rodzice mieli np. +6 tys. do kwoty wolnej od podatku do KAŻDEGO dziecka. Nie trzeba dawać. Wystarczy nie zabierać.
Ale o co ci chodzi?