Ja tam złapałem 3 lata temu typa co z grobu zabrał kwiaty dopiero co położone i Straż Miejska rozkładała ręce że nic nie mogą więc / kiosk 2 maszynki do golenia, tasiemka która mocowała żyletki do wiązanki i o krzyż zawiązane i poszedłem na papierosa. Po godzinie mijał mnie ten sam typ z pochlastanymi łapami a lało się jak z kranu i od tamtej pory spokój.
Starsi pamiętają z czasów minionych, że po odejściu od kasy reklamacji się nie uwzględnia. Tłumacząc na obecne; widziały gały co brały!