Dawniej to by im kierowca do d...y nakopał i odechciałoby się im wchodzić tam gdzie nie trzeba. A dziś jeden z nich zginie przypadkiem i kierowca straci uprawnienia do przewozu osób. A jeszcze mamusia id**ty pozwie osobiście tego kierowcy o jakieś 200 tyś zł odszkodowania. Bo powinien to zauważyć ze ma kogoś na dachu i wezwać policje nie jechać dalej itp. I potem chłop czy baba kierowca straci cały swój majątek życia bo jakiś gó*****z wlazł na dach. Za komuny nikt nie tracił roboty z powodu głupiej gó**ażerii.
Za czasów Breżniewa wybory pierwszego sekretarza KC KPZR wyglądały tak - "kto z delegatów zgadza się żeby towarzysz Breżniew został pierwszym sekretarzem, może opuścić ręce i odejść od ściany". Do tej pory pewnie niewiele się tam zmieniło w kwestii 'wyborów'.
Typowy prawak, uchowany w katolickim g**ju.