Już samo promowanie tej książki świadczy o poziomie autora wrzutki. Z czystej ciekawości przeczytałem "dzieło" tej pani pt. "De**l". Było tak złe, jak się spodziewałem. Sfrustrowana psycholożka z telewizji próbuje udawać autorkę. Nazwisko tej pani mogłoby być definicją słowa grafomania. Ciekawi również fakt, że jej wydawcą jest największy hejter wśród "publicystów" - Jan Piński, co najmniej dwa razy prawomocnie skazany za zniesławienie.
Tygrys znowu nadaje :) Taki głupek wioskowy, więc właściwie tu pasuje!