Dlaczego nie daje się prawa decydowania kobietom-matkom, ojcom, lekarzom? Przecież tu nie chodzi o "taśmową" aborcję tylko w przypadkach naprawdę drastycznych. Jakie wsparcie ma kobieta, gdy dowiaduje się, że jej nienarodzone jeszcze dziecko jest z góry skazane na cierpienie i rychłą śmierć? Nakazują jej rodzić! A potem? Nie ma nic, żadnej pomocy, ale nasze zadanie wykonane, sukces odtrąbiony. Potem dziecko, matka cierpią, i nie piszcie, że tak nie jest. Dobrze nam o tym dyskutować, pouczać, gdyż stoimy z boku. Należy wcielić się w rolę takiego rodzica... Aktor-obserwator, błąd atrybucyjny.
8 brakuje.