Spoko pisy już wykombinują jakąś konferencję, na której ogłoszą niepodważalność swoich wytycznych w ramach walki z pandemią, bo 'robiom' to przecież dla dobra naszych bliskich.
Ja u siebie w bloku już pare lat wstecz gdy sosiadki te od paciorków pytały mnie czy przyjmuję księdza odpowiadałem: "Że nie, bo jak ja przychodziłem do niego to go nie było (może w burdelu był) 15 lat temu przy chrzcinach syna dawałem "co łaska 100zł) to mnie publicznie wyśmiał. Przy pogrzebie mojego ojca takiemu czarnemu ręka latała jak karabin maszynowy, a wymyślał datki na poczekaniu za cokolwiek, bo mucha przelaeiała to znak boży - 100zł.
Chłopaki z Monty Phytona zainspirowni poczynaniami kneblewskiego .