No i się zaczęło. W Warszawie też biegają ale wszyscy przeżyli. Powinni ten surwiwalowy maraton w Poznaniu nazwać "Maraton śmierci". Jeszcze przed nami "turde poloń", masa krytyczna i pozostałe maratony śmierci. Może by tak zapytać mieszkańców co o tym myślą. Nie wiem jak dziś, ale kiedyś UE dopłacało do organizacji maratonów i innych biegów, więc sewgo czasu w Warszawie praktycznie co weekend było jakieś bieganie, albo jeżdżenie.
a u nas nawet suchych gałązek na łące spalić nie wolno