Przez większość życia mam psy ras uznanych za niebezpieczne i jak to w rodzinie zdarzały się między nami konflikty: ja stosowałam zbyt surowe kary, a pies nie zostawał dłużny i się stawiał, ale...ALE nigdy nie zaatakował/y człowieka lub zwierzęcia. Ba! Raz nawet mój "groźny" pies uratował pijakowi życie, bo znalazł go o 2 w nocy na podwórku przysypanego śniegiem. Mordę pijakowi wylizał,poskakał po nim, czym zmusił do pobudki i powrotu do domu.
Je***e nieroby, pewnie mamusia nie chciała dać pieniędzy na pieprzoną grę albo zabrała szajsfona i nie mogl grac w pokemony... lałbym po ryju az by głowa zamieniła się w mielone
o to już u nas tak jak w Stanach zakupy za kupony ???