Nie janusz biznesu, tylko odzew wobec januszy cebul, którzy ładują się do czyjegoś ogródka i wyciągają swoją wałówę. Oczywiście mając pretensje, jeśli zwróci się im o to uwagę.
Jak dla mnie brakuje tu kilku punktów dotyczących madek, którym wszystko się należy - typu przewijanie na stoliku 500zl. puszczanie bachora samopas 100zł/min itp.
Czyżby autor sam był januszem? Bo czytanie ze zrozumieniem widać nie jest jego mocną stroną, zaś srkazm to wyraz obcy.
Telefon na psy, stowka i się nauczy.