Kombinowanie z pytaniami w testach (tak jak widzimy to wyżej) zupełnie nie przekłada się na jakość wyszkolenia kierowcy. Nowe testy mają tylko i wyłącznie spowodować drenaż kasy od zdającego. Kierowca jadąc daną drogą nie zastanawia się, hmm czy ja mam prawo tutaj jechać 105? Powinien wiedzieć jakie jest ograniczenie i nie przekraczać prędkości i ta wiedza mu w zupełności wystarczy. Nie wspomnę już o tym, że na egzaminie jest coś tak niewiarygodnie durnego jak wskazanie bagnetu poziomu oleju, wlewu oleju oraz wlewu płynu chłodniczego.
typowe palaczki oszuści i złodzieje