Kiedyś wracałem do domu z sobotniej imprezy tak koło 23 i ktoś w bloku bardzo głośno krzyczał i też krzyknełem " qrwa ciszej tam" ale nic nie dało. Pofatygowałem się do mieszkania gdzie był hałas. Pukam otwiera gospodarz. Pytam się czy wszystko w porządku, a on mi na to że krzykacz już śpi i zaproponowano mi drineczka ? Od tej pory z tymi sąsiadami już jesteśmy na "dzień dobry"
Oj, ktoś miał chyba spinę z sąsiadami i być może nocny najazd funkcjonariuszy :) To nie chodzi o to jakie były dzieci kiedyś, a jakie są dziś. Chodzi o przestrzeganie prawa - głównie art. 51. § 1. KW i art. 144 KC. Dotarło? Dlatego właśnie będę dzwonić po policję zawsze gdy o 22:01 jakiś student-de**l będzie mi puszczał syfiasty polski hip-hop za ścianą lub darł mordę w pijackim amoku. Albo nauczy się szanować spokój sąsiadów za ścianą, albo będzie płacił mandaty. I gunwo mnie obchodzi, że to tylko raz w miesiącu. Mam prawo do spokoju przez 365,242199 dni w roku.
no ja tak mam, ale czego się nie robi za całe 2400 na rękę miesięcznie :)