na spotkaniu z trumpem w białym domu każdy z zaproszonych się wypowiadał, w obecności mediów, po angielsku. Co za szczęscie, że jednak nawrockiego tam nie było
Nawrocki zdecydowanie nie jest moim prezydentem, ale wszystko ma swoje granice, których nie należy przekraczać. Pisząc i publikując takie teksty, upodabniamy się do działaczy pewniej partii (PiS), której tak bardzo nie lubimy. Jak dla mnie przegięcie.
Stalin robił tak samo.