To jeszcze nic. Gdy miałam 18 lat pracowałam w pewnym sieciowym spożywczaku w centrum Warszawy. Gdy stałam na rampie i czekałam aż kierownik przyjdzie i otworzy sklep przywieźli pieczywo. Zostawili je i pojechali. Zleciały się gołębie , które po tym zaczęły chodzić. Te wszystkie bułki poszły na sklep. Tyle na temat higieny przy produkcji/ sprzedaży żywności.
człowiek sobie spokojnie idzie na jakis tam napadzik a tu takie coś! cóż za niebywałe chamstwo!i jeszcze ten kop w dooope...podłosc ludzka nie zna granic!
To jeszcze nic. Gdy miałam 18 lat pracowałam w pewnym sieciowym spożywczaku w centrum Warszawy. Gdy stałam na rampie i czekałam aż kierownik przyjdzie i otworzy sklep przywieźli pieczywo. Zostawili je i pojechali. Zleciały się gołębie , które po tym zaczęły chodzić. Te wszystkie bułki poszły na sklep. Tyle na temat higieny przy produkcji/ sprzedaży żywności.