Do obrony szefa NBP, Adama Glapińskiego wziął się sam Jarosław Kaczyński. Dotychczas lider PiS nie był znany jako spec od ekonomii. Dziwić więc musi takie działanie. A już zwłaszcza formowane, radykalne opinie.Po czym zaczął zachwalać „osiągnięcia” Glapińskiego. – Znakomicie wręcz przeprowadził walkę z inflacją bez poważnego osłabienia gospodarki i tylko przez dwa miesiące wzrost cen był wyższy niż wzrost płac. To się nikomu w Europie nie udało – przekonywał lider PiS. Ciekawe tylko, czy sam wierzy w te pochwały?
Wiecie co ? Przez kilkanaście ostatnich lat, żyłem poza Polską, owszem, przyjeżdżałem co 2-3 miesiące na weekend, ale niestety to zbyt mało, żeby mieć jako-taki pogląd na całokształt. Obiecałem sobie już w 2015, że kiedy PiS starci władzę, wrócę. Wróciłem na początku roku i ... jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, przede wszystkim tym, że na ulicach spotyka się uśmiechniętych ludzi. Nadszedł czas Polski uśmiechniętej, szczęśliwej, wolnej, tolerancyjnej, nowoczesnej, świeckiej i dostatniej, takiej, jaką chciałem widzieć w 1989 roku, kiedy wchodziłem w dorosłość. Szczęśliwej Polski już czas !
caleanka - ty jednak nie przestajesz zadziwiać swoją głupotą i zdolnościami do konfabulacji. Daremne jednak twoje wysiłki, juz cie tutaj dobrze poznali.
No i co z tego że się kłócą !!!te podpisane gó**a zostały!!a tego Tusk
nie cofnie!!!PO też głosowała za tym zielonym g..m.Tylko wtedy nikt się tym nie interesował!prawo i lewo siedzieli cicho zeby się nie rozniosło!!!!
Bo wcześniej nie pozwalano jej czytać ( zresztą nało kto umiał) a teraz nikomu się nie chce (za wyjątkiem, he he he, ateistów).