Czytam i nie wierzę. Mowa o jakimś "panu" Darskim. A ja widzę go, tego no "pana skandalistę" jako libertyna i nihilistę. Czyli tak zwane Pan Nic.
Trochę mu współczuje mimo wszystko. Wprawdzie na własne życzenie ale przywalenie ryjem na prosto o coś płaskiego nigdy nie jest miłe a boli (o ile nie złamał nosa) dobry tydzien albo dwa.
Czytam i nie wierzę. Mowa o jakimś "panu" Darskim. A ja widzę go, tego no "pana skandalistę" jako libertyna i nihilistę. Czyli tak zwane Pan Nic.