30 lat paliłem ale się opamiętałem, od roku nie palę. Nie miałem żadnego problemu z rzuceniem - wystarczyła zmiana pracy i przekalkulowanie: praca była stojąca, w ciągu dnia miałem 3 przerwy, w czasie których mogłem pójść na fajkę do palarni na dworze (była zima) albo mogłem usiąść w stołówce, wypić kawę, coś zjeść i odpocząć. Wybrałem stołówkę. Teraz smród tytoniu drażni mnie jak nic innego. Ile to kasy na to gó**o idzie! Paczka dziennie to 6 tysięcy na rok - starczy na porządne wakacje za granicą.
Założyłem konto na tym serwisie, żeby ci przyznać rację. Mózg mnie rozbolał, gdy próbowałem to przeczytać