Jeśli faktycznie takie są główne przyczyny, to jest to nieco dołujące. Bo cóż to znaczy? Ano, że o wystąpieniu z Kościoła decyduje ocena aktualnego zachowania kleru, a nie analiza i ocena sensowności i wiarygodności teologii, doktryny czy choćby historii Kościoła. To pierwsze jest oczywiście znacznie łatwiejsze dla przeciętnego człowieka i opiera się głównie na emocjach (podoba mi się, czy mi się nie podoba zachowanie kleru). To drugie wymaga jakiejś wiedzy oraz czasu i zdolności intelektualnych, by pewne kwestie przemyśleć. Gdyby kler zachowywał się znośnie, apostazji praktycznie by nie było.
A po tym, jak to powiedział, Morawiecki razem z PiSem obronili Ziobrę przed wotum nieufności (czyli dymisją wymuszoną przez Sejm). Przypomnę, że Ziobro to główny autor obecnego stanu sądownictwa.
Paradoks. Zero a tyle kosztuje.