Studiowałem na KULu i muszę przyznać, że są mocno łasi na kasę. Dofinansowania z państwowej kasy, haracze od studentów, zbiórki w kościołach a im ciągle mało. Żeby to jeszcze było widać na co ta kasa idzie - m.in przez kilka lat studiów nie doczekaliśmy się naprawy jednej z zepsutych wind (uszkodzony panel z przyciskami) choć ruch spory i bardzo by się przydała...
Niektóre bąki potrafią być bardziej zabójcze od tego co na pozostałych znakach.