To akurat odnosi się do całej polityki. Najpierw tworzy się problem lub zagrożenie, potem ogranicza wolność obywateli (dla ich dobra oczywiście) i na koniec na białym koniu wjeżdżają politycy i ratują nas wszystkich. Za komuny byli to np. różni szpiedzy zgniłego zachodu, niszczący wspaniały system od środka. I tylko partia mogła nas ocalić. W Unii mieliśmy najazd lekarzy i inżynierów, którzy lubili wybuchać. i znów ocaliła świat niezłomna postawa włodarzy z Brukseli. Prezio z koleżkami nie wymyślił nic nowego. Św***e przy korycie mają to chyba w swoich podręcznikach ;)
Jak PiS zapowiadał że nie będzie kolejek w przychodniach to dotrzymał słowa. Niema ani jednego pacjenta w przychodni.