Wiem, że jest to chamskie ale z punktu prawnego musi być jakaś wyznaczona granica i czy to będzie 500, 700 czy 1000 na osobę to zawsze się znajdzie ktoś kto przekroczy tą kwotę minimalnie i przez to utraci dodatki niewspółmiernie większe niż kwota nadwyżki. Pozostawienie tej kwestii jako uznaniowej dla urzędnika też budziłaby oskarżenia o stronniczy osąd,korupcję, itp., bo "temu dał, a tamtemu nie". Najsensowniejszym rozwiązaniem wydawałby się widełki, które zmniejszały by wartość zapomogi wraz ze wzrostem dochodów.
Szkoda, że nie strzelali z karabinu. Wygrałaby ewolucja.