Gdyby niewidomy miał na względzie dobro swojego psa, to by nie wsiadał z nim do ciasnego busa, narażając na podeptanie łap i ogona. Są lepsze środki lokomocji dla obojga. Ale cóż, pies dla niewidomego jest często tylko narzędziem do przemieszczania się. Nie musi go nawet lubić. Jak się zestarzeje, bez skrupułów wymieni go na nowszy model, oddając stary w "dobre ręce". No dalej, wylejcie na mnie kolejne wiadro pomyj!
W głowie? Chyba w du**e! :)