A ja mam pytanie, kto z oburzonych zna takie dziecko i spędzał z nim czas? Ilu z was wie, jak wygląda to z bliska? Dzieciak który buczy, wyje, cały zaśliniony, w pielusze, z tetrą pod brodą bo ciągle mu się ulewa, powyginanymi kończynami... Na ten widok większość ludzi czuje, delikatnie mówiąc, panikę i trudno ich za to winić. Nie rozumiem też, po co posyłać do komuni dziecko, które nigdy nie będzie w stanie decydować o swojej religijności i czynnie uczestniczyć w społeczności współwyznawców.
A ja mam pytanie, kto z oburzonych zna takie dziecko i spędzał z nim czas? Ilu z was wie, jak wygląda to z bliska? Dzieciak który buczy, wyje, cały zaśliniony, w pielusze, z tetrą pod brodą bo ciągle mu się ulewa, powyginanymi kończynami... Na ten widok większość ludzi czuje, delikatnie mówiąc, panikę i trudno ich za to winić. Nie rozumiem też, po co posyłać do komuni dziecko, które nigdy nie będzie w stanie decydować o swojej religijności i czynnie uczestniczyć w społeczności współwyznawców.