To jest def. z lat 70. XX wieku. Trochę nieaktualna. Wtedy w PL ekologizm oznaczał dyskusję o tym, czy są potrzebne filtry na kominy w hutach i oczyszczalnie ścieków w miastach, a po ulicach jeździły dwusuwy. Potem pojawił się raport "Granice wzrostu" i się zaczęło.
Od kilku lat biegam wieczorami po moim mieście, w tym również zimą. Od dwóch lat na osiedlach domków jednorodzinnych zwyczajnie śmierdzi. Nie uważam, że dawniej smogu nie było. Był, ale tak nie śmierdział jak ten z rosyjskiego węgla.
ciekawe gdzie się ukrył w tamtym czasie że nawet bezpieka nie widziała gdzie sie schował , chyba że to był tajny współpracownik bo innego wytłumaczenia nie ma
głupi i głupszy ?