Ostatnio rozmawiałem z jakimś fanem kapitalizmu i wysłał mi link do doktora nauk ekonomicznych z USA (nie pamiętam nazwiska), który stwierdził, że Chińczycy (nawet dzieci) są szczęśliwe, że mają tak w państwie i mogą pracować, bo mają wybór praca po 16h dziennie lub śmierć, a w XIX wieku takiego wyboru by nie mieli. To wszystko przy aplauzie całej sali studentów. Śmiać się czy płakać?
czyli jak rzygasz bo sałatka zaszkodziła nabiera właściwego znaczenia?