To co napisze nie jest w obronie pijanego kierowcy, to tylko moje spostrzezenia. Uwazam ze calego ''wypadku'' by nie bylo, gdyby kierowca duzego samochodu skrecajac, bardziej sie trzymal swojej prawiej strony i kontynuowal jazde. Czesto ogladajac jakies kolizje z wiochy mam odczucie, ze ci poszkodowani kierowcy wlasnie licza, ze ktos w nich wjedzie, albo ktos wymusi pierwszenstwo a im sie zapomni nacisnac chmulec lub zwolnic gaz bo przeciez maja pierszenstwo. Gdybym ja tak czekala na czyjes pomylki to musiala bym wymieniac samochod conajmniej raz na tydzien, zadnego Prius-a by nie bylo po rok.
Widzę każdy wszystko wie. Spróbuj leszczu jeden z drugim się posiłować nawet z takim koziołkiem mając zawieszone 20 kg sprzętu na plecach. Ani się ruszyć, ani się obrócić. Takie przepychanki to najgorszy scenariusz dla gościa w kamizelce i ze sprzętem wiszącym na paskach. Co innego jakby pistolet albo chociaż pałkę wyciągnął - kto się zbliży na trzy kroki dostaje strzała i leży.
To co napisze nie jest w obronie pijanego kierowcy, to tylko moje spostrzezenia. Uwazam ze calego ''wypadku'' by nie bylo, gdyby kierowca duzego samochodu skrecajac, bardziej sie trzymal swojej prawiej strony i kontynuowal jazde. Czesto ogladajac jakies kolizje z wiochy mam odczucie, ze ci poszkodowani kierowcy wlasnie licza, ze ktos w nich wjedzie, albo ktos wymusi pierwszenstwo a im sie zapomni nacisnac chmulec lub zwolnic gaz bo przeciez maja pierszenstwo. Gdybym ja tak czekala na czyjes pomylki to musiala bym wymieniac samochod conajmniej raz na tydzien, zadnego Prius-a by nie bylo po rok.