Oto właśnie polska rycerskość - kobieta się przewraca, więc dwóch bohaterów reaguje błyskawicznie... Jednak zamiast pomóc jej wstać, młodszy wymija ją skrzętnie i zaczyna machać grabiami, posiłkując się łaciną podwórkową... chwilę później zostaje wsparty wymac**jącym ramieniem starszego... Na poszkodowaną nie zwracają żadnej uwagi, zbiera się z gleby sama...
I to jest tu prawdziwa wiocha...
Jedyne, co może delikatnie łagodzić ocenę rowerzysty, to że wypiął mu się zatrzask... Nie zmienia to jednak faktu, że jechał jak bałwan...
Chodzące nieszczęście.