Świat się nie kończy, tylko Rydzyk pieniążków potrzebuje. Wczoraj wieczorem artykuł został zdjęty ze strony TV Trwam, więc wszystko wskazuje, że już się dogadali.
Z wielu relacji wiadomo, że kościelni prawnicy reprezentujący ofiary przed sądami kościelnymi i przypisywani do sprawy przez władze diecezji, w sprawach o pe****lię księży, działają często w interesie oskarżonych a nie ofiar, które rzekomo reprezentują. W tym kontekście nasuwa się pytanie: w czyim interesie ma działać ten telefon zaufania?
Na pytanie z 1:47 odpowiedziałbym, że nikt nikomu nie może nakazywać zdejmować spodni, a zwłaszcza ministrantom.