kwestia szpitala i jego dyrektora. Tam, gdzie lekarze mają zakaz pracy w konkurencji i nie mają własnych praktyk, a dyrektor szpitala pilnuje ciągłości operacji i zabiegów, nie ma kolejek. Ale takich szpitali jest obecnie kilka, bo w większości dyrektorami są sami lekarze, którzy więcej kasy mają z łapówek za "skrócenie" kolejki niż z zysków szpitala, więc po co likwidować kolejki. Póki będą limity, dyrektorami sami lekarze, a siano będzie szło nie bezpośrednio za pacjentem, nie bedzie lepiej.
Dom wariatów i banda złodziei