Za młodu spotkania z rodziną może były fajne. Ale nie w starszym wieku gdy się podzieliło majątek po babci, ojcu czy matce. Nawet gdy było sprawiedliwie po równo to ktoś zawsze się znajdzie ze będzie darł mordę ze jemu się wszystko należało. Albo ktoś podsunął staruszce testamet i w ten sposób ciebie okradł. A teraz masz jeszcze z nimi siedzieć przy stolę na weselach ich bachorów bo jesteś ich chrzestnym. Udając ze nic się nie stało.
Sam sobie zapracował na taki los .... jednak On uważa jest jest "Zbawicielem" ale takie rzeczy się leczy i czasem nawet ludzie wychodzą z tego stanu.