Kon akurat lubi pochodzic, pobiegac, tak ma w mozgu ulozone. To przyjacielskie i pozyteczne zwierze, tak wyselekcjonowane przez nas, zeby takie bylo, od niezliczonych konskich pokolen. Nie zeby woz z weglem pod gore od razu ciagnac, ale bryczka, pod wierzch, to nieraz widac ze lubi. W moich rejonach jakby kto konia zle traktowal, to by go chyba wies na widlach wyniosla...
Masz rację mówiąc, że księża są autorytetem. Gdyby został ministrantem, od młodych lat zaglądaliby mu do d**y,to by się przyzwyczaił.