„Wielkie Ułaskawienie” to ostatni akt w tej ponurej operze mydlanej, którą Andrzej Duda gra dla swojej politycznej rodziny. Jeszcze tylko te podpisy, jeszcze tylko te pieczątki — i można spokojnie odejść w cień, wiedząc, że najbliżsi towarzysze mogą spać spokojnie, a ewentualne wyroki sądów można będzie oprawić w ramki jako pamiątkę po „dobrej zmianie”.
Ale czy wyborcy dadzą się nabrać na tę ciszę przed burzą?
Putin od wielu lat prowadzi wojnę hybrydową z europejskimi demokracjami. W skrajnie prawicowych ruchach i przywódcach na całym kontynencie znalazł użytecznych sojuszników i lokajów. Pod względem finansowym, politycznym i ideologicznym partie te są bezpośrednio podporządkowane kremlowskiej agendzie. Nadszedł czas, aby mówić o tym głośno i działać w obronie naszych demokracji.
Różnica między suwerennością pisu a suwerennością po jest jedna, ci drudzy do spółki zapraszają niemców na rozbiór. Pisiory chcieli sami sobie podzielić wszystko.
Ja świętuję ostatnią wiosnę z budyniem w pałacu prezydenckim. Mam nadzieję, że zabierze też te swoje zwierzaczki, jak piggi, prosiaczka, szefową kancelarii i misia go-go, szefa gabinetu. Reszta na bruk w trybie natychmiastowym i dyscyplinarnym za wrodzoną tępotę, tumaństwo i brak elementarnych kwalifikacji do czegokolwiek. Może poza kradzieżą i kłamaniem.
„Wielkie Ułaskawienie” to ostatni akt w tej ponurej operze mydlanej, którą Andrzej Duda gra dla swojej politycznej rodziny. Jeszcze tylko te podpisy, jeszcze tylko te pieczątki — i można spokojnie odejść w cień, wiedząc, że najbliżsi towarzysze mogą spać spokojnie, a ewentualne wyroki sądów można będzie oprawić w ramki jako pamiątkę po „dobrej zmianie”. Ale czy wyborcy dadzą się nabrać na tę ciszę przed burzą?