Obrazuje pewną feministyczną filozofię, że mężczyzna w istocie zakochany jest we własnym penisie, a kobieta, jako realizatorka jego potrzeb, jest jedynie narzędziem do spełniania się i rodzenia tkanek z jego tkanek (brzuch ciążowy). Mamy tu jednocześnie odwrócenie takiego porządku rzeczy.
Nie rozumiem, gdzie tu wiocha? Bo ma stringi? Gościu opala poślady, żeby nie wyglądać jak klaun z białą d**ą zamiast ryja w sytuacjach łóżkowych. Większą wiochą jest robienie zdjęć męskich pośladków, pewnie jeszcze facet to robił ;)
Jakiś gorliwy obrońca "słodziaków" nadciągnął z odsieczą, bo minusy się sypią hurtowo...no, ale to jedyne co potrafią.