Normalka. Dyrektywa UE w sprawie kontroli połowów, mówi jedynie o wzrokowej kontroli mięsa ryb. Nie ma czegoś takiego jak badania laboratoryjne. W przypadku ryb nie da się utrzymać takich samych procedur jakie obowiązują w np. przy wieprzowinie. Jak dla mnie market nie zawinił, bo niby co miał on zrobić. Jeśli kupuje się ryby całe (nie patroszone), to jest szansa zakupu ryb skażonych pasożytami. Ponoć co 10 dorsz z Bałtyku ma pasożyty. Na pocieszenie dodam, że wystarczy to usmażyć i po problemie. Absolutną pewność daje pozostawienie mięsa w -10*C na co najmniej 3 doby.
znajomy obrazek, W myślach usłyszałem głos: "Brajanie, wybierasz kandydatkę numer jeden, Dżesikę, może kandydatkę numer 2, Wanessę, a może kandydatkę numer 3. Zofię?"
AZ mi się łezka zakręciła w oku jak przypomniałem sobie jak Ex przyszła niby od koleżanki a za parę minut zapukał jej amant. Mówiła ja nic nie zrobiłam nie jestem taka i pazurami trzymała się futryny jak ją wywalałem z domu na tyle bezczelna sucz że list napisała z domu samotnej matki czy do wyprawki się dorzucę i czy nazwisko dam. Tfu.! Bladź s**a.!
na pewno są dumni, sama bez ich wsparcia i zachęty nie robiłaby takich rzeczy... o ile to nie fake - tatuś upolował a dziecko pozuje