On chciał być takim trendy Anglykiem. Co to nie boi się nawet do dżungli wejść. A potem by opwiadał w swoim ekskluzywnym klubie dla pe**łów: "Oj nic takiego, drobnostka. Po prostu weszliśmy do dżungli. Pogłaskaliśmy parę tygrysów, pare lwów. Jak to w dżungli, no wiecie... Potem wróciliśmy szybciutko do Londynu. Całe szczęście że nie spóźniliśmy się na herbatę, bo to by dopiero było. Mmmmm, bardzo dobra jest ta kanapka z szynką. Yyyy... A co u was?"
To jest Japonia - jeden z najbogatszych krajów świata! A tu jest Polska, która nie rozumie tego rodzaju zachowań i gdzie tępi się wszelkie odmienności. I jest... jednym z najbiedniejszych krajów świata...
Przecież można dotrzeć do Kanady ze Stanów drogą morską...:-)