Szkoda,że nie potrącił attache ambasady Stanów Zjednoczonych, mielibyśmy międzypaństwowy mały kryzys. W przypadkach potrącenia kogoś (i zabicia), jechania po pijanemu, spowodowania zagrożenia, immunitet od razu powinien być znoszony. Skoro wina ewidentna,to nie powinno być żadnych wątpliwości i ukrywania się. Równie dobrze,ten dyplomata mógł wejść z bronią do Sejmu, postrzelać sobie do polityków i uniknąć kary,zasłaniając się immunitetem. Tak to wygląda.
patrzac na figure to typowa nasiadówa...