Autor posta ma przykre wspomnienia. Bardzo mi przykro. Mi święta kojarzą się z Wigilia i cała rodzina. Pasterka. Kolędowaniem po znajomych czy rodzinie. Faktycznie w zależności od lokalizacji pojawia się alkohol. I co z tego ? Jeden drink czy kieliszek wina nie robi z nikogo patologii.
Tacy najgorsi, fanatycznie wierzą że dostaną 72 rodzinki po śmierci, a wystarczy się przejść do marketu (wpiszcie 72 rodzynki na YT, to się dowiecie o czym mówię). Żadna wiara nie zmienia rzeczywistości, tylko jej postrzeganie. Za takie coś powinny być mandaty, albo przepędzić gazem wieprzowym (nie pieprzowym).
Jak to odbierać? Jak nie oddam kasy to kościół mnie zabije? To jest ta katolicka miłość do bliźniego?