Co roku robię sprawozdania do GUS,bardziej chorych papierów nie ma na świecie.Jeżeli tylko polowa sprawozdań stosuje takie współczynniki jak ja to już wiadomo skąd ten dobrobyt.Jeden współczynnik"biały"-kiedy dane biorę z sufitu,drugi"niebieski"kiedy dane biorę z nieba.Jeszcze mało papierów wysyłanych jest do ZUS,Urzędów Skarbowych i innych?Wystarczy to tylko skoordynować
Zaraz przyjdzie s0nar i powie, że on i jego znajomi zarabiają 100krotność średniej krajowej, a takie 4 tysie to nawet na waciki mu nie wystarczą.Następnie wszystkich, którzy nie widzieli takiej wypłaty na oczy wyzwie od nieudaczników i nierobów.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Ale akurat on ma sporo racji w tym co mówi. Oczywiście wyolbrzymia, ale generalnie wykwalifikowany specjalista może tyle zarabiać i to bez najmniejszego problemu.
Teoretycznie owszem, Fredziu.Tylko, żeby zostać w tym kraju wykwalifikowanym specjalistą, trzeba po pierwsze - trafić z kierunkiem studiów, zdobyć DOŚWIADCZENIE, o co w tym kraju niezwykle ciężko, bo każdy szuka do pracy osób, które już takowe posiadają, no i mieć mniejsze lub większe znajomości.Oczywiście da się przebić i bez nich, ale droga jest wtedy bardzo długa i kręta.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Mój brat dał radę bez żadnych pleców i z wyjątkowo ciężkim startem finansowym. Te rzeczy które wymieniłeś oczywiście pomagają, ale jak ktoś nic sobą nie reprezentuje to na dłuższą metę na nic mu znajomości. To, że trzeba coś umieć nie jest żadną tajemnicą. Czasem wystarczy tylko jakiś nietypowy język i już można mieć wypasioną pracę. Wiadomo, że trzeba zainwestować w siebie. Nic z niczego się nie zrobi.
Fredziu, przepracowałem swoje w niejednej firmie i doskonale znam te mechanizmy.Często bywało tak, że wisiało ogłoszenie, że potrzebują kogoś na lepszą posadkę.Zgłaszała się jakaś liczba osób, które spełniały wymagania i na końcu kogoś przyjmowali.Po jakimś czasie wychodziło na jaw, że to np. syn kolegi dyrektora, żona jakiegoś kierownika z innego działu, kolega brygadzisty itp, itd.To nie były pojedyncze przypadki.Oczywiście masz rację, że trzeba też coś umieć i mieć jakieś atuty.Sporo ludzi je ma, ale w pierwszej kolejności dobrą pracę dostają ci z plecami.
Poza tym kwotę o której mówisz zarabiają specjaliści w większych miastach.W poprzedniej firmie, gdzie pracowałem kierownik działu miał nieco powyżej 4 tysięcy.A wracając do s0nara - naprawdę wierzysz w to, że taki z niego bogacz, który na dodatek doszedł do wszystkiego własnym intelektem i ciężką pracą?Aaaa i oczywiście w swej łaskawości musi pochwalić się tym w na wiosce i "zmotywować" innych, wyzywając ich od nieudaczników?Hehehehe
4000 brutto co się podniecasz ?
A po za tym ostatnie zdanie z tekstu jest zapożyczone z czyjegoś komentarza tutaj z wiochy.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Myślę, że s0nar to troll :) ale często się z nim zgadzałam. Ma sporo racji w tym co pisze. Co do płac to różnie bywa tak samo jak z rekrutacją. W mojej poprzedniej firmie to nawet ogłoszeń nie dawaliśmy tylko zawsze ktoś z polecenia innych pracowników przychodził. Zaraz zapodam Ci na priva nazwę firmy w której zwykły szeregowy pracownik dostaje na dzień dobry 3700brutto. Tylko biegła znajomość języka to podstawa.
No widzisz Fredziu, więc skoro ludzie zostają przyjęci z polecenia innych pracowników, to nie każdy kto spełnia wymagania ma się szansę tam dostać, prawda?Trzeba najpierw znać kogoś z tych, którzy już tam pracują i cały czas właśnie o tym mówię.Poza tym nie musisz mi nic udowadniać, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie ale mam pojęcie o polskim rynku pracy.W tej dyskusji chodzi mi o to, że nie każdy ma równe szanse na takie, czy większe pieniądze i decyduje o tym, prócz tego co wymieniłem, jeszcze kilka innych czynników.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Tak, z polecenia na rozmowę przychodzili. Nie było gwarancji, że ich przyjmą. Rozmowa kwalifikacyjna się odbywała i zdarzało się tak, że dziękowali kandydatowi i szukali dalej. Poza tym nie była to firma, w której trzeba było posiadać jakieś szczególnie umiejętności. Czynniki się różne, to oczywiste, ale bardzo wiele zależy od nas samych.
To było pytanie, a nie wniosek, Fredziu.Pomijając tr0la s0nara, który pewnie sam jest jednym z tych "nieudaczników" a internet to jedyne miejsce, w którym może sobie prowokować ludzi i przy okazji poczuć się bogaty na niby, są ludzie, którzy myślą że kiedy zarabiają te kilka tysięcy, są lepsi od innych i brakuje im szacunku do ludzi, którzy ciężko i uczciwie pracują za mniejsze pieniądze.Pytam, bo chciałbym wiedzieć, czy też do nich należysz, Fredziu.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Nie Mundek, nie należę. Szanuje pracę innych i nie oceniam na podstawie zarobków. No może oprócz darmozjadów polityków i księży - do tych jakoś nie mogę się przekonać.
To dobrze, Fredziu.To pytanie oczywiście było nawiązaniem do mojej pierwszej wypowiedzi i zadałem ci je, bo napisałaś że s0nar ma sporo racji.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Bo miewa sporo racji, ale sporo racji nie oznacza racji we wszystkim.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
A ja jak wstaję rano to codziennie dziękuję bogu czy czemuś tam że nie jeżdze VW czy BMW. Sonar ma problemy z samooceną itp a parę zyla na VIP to każdy ma, ale nie każdy widzi w tym coś luksusowego.
Ja chciałam tylko potwierdzić to co napisał Mundzio. Pociotki, znajomi, kochanki, żony, szwagry, kuzyni, wnuczki, to są dzisiaj "odpowiednie kwalifikacje". Mieszkasz Free w wielkim mieście ;) a na prowincji czy w małych miastach, gdzie, jeśli nie można wyjechać z powodu obowiązków na miejscu, i szansa na znalezienie dobrej pracy jest niewielka, właśnie znajomości sprawiają, że prędzej o pracę. W pewnej firmie kierownicze stanowiska dostają członkowie rodziny właściciela firmy. To nic, że jeden z drugim to cepy. Tylko, że tacy "specjaliści" szybko położą firmę. Problem niest
Ja chciałam tylko potwierdzić to co napisał Mundzio. Pociotki, znajomi, kochanki, żony, szwagry, kuzyni, wnuczki, to są dzisiaj "odpowiednie kwalifikacje". Mieszkasz Free w wielkim mieście ;) a na prowincji czy w małych miastach, gdzie, jeśli nie można wyjechać z powodu obowiązków na miejscu, i szansa na znalezienie dobrej pracy jest niewielka, właśnie znajomości sprawiają, że prędzej o pracę. W pewnej firmie kierownicze stanowiska dostają członkowie rodziny właściciela firmy. To nic, że jeden z drugim to cepy. Tylko, że tacy "specjaliści" szybko położą firmę. Problem niest
..niestety polega na tym, że w niektórych firmach ważniejsze są powiązania rodzinne i znajomości niż doświadczenie i umiejętności kandydata "z ulicy".
Litości. Mieszkam w miejscowości około 14 tysięcznej i na palcach jednej ręki można policzyć ludzie, którzy zarabiają 4 tysiące i więcej ( w tym burmistrz, zastępca i sędzia).........................
Po pierwsze ida wybory wić coraz wiecej bedzie takich opini jak nam w polsce jest dobrze, po drugie liczenie średniej pensji to jak liczenie ku**sa z kręgosłupem . Rządowe brednie
Co roku robię sprawozdania do GUS,bardziej chorych papierów nie ma na świecie.Jeżeli tylko polowa sprawozdań stosuje takie współczynniki jak ja to już wiadomo skąd ten dobrobyt.Jeden współczynnik"biały"-kiedy dane biorę z sufitu,drugi"niebieski"kiedy dane biorę z nieba.Jeszcze mało papierów wysyłanych jest do ZUS,Urzędów Skarbowych i innych?Wystarczy to tylko skoordynować
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zaraz przyjdzie s0nar i powie, że on i jego znajomi zarabiają 100krotność średniej krajowej, a takie 4 tysie to nawet na waciki mu nie wystarczą.Następnie wszystkich, którzy nie widzieli takiej wypłaty na oczy wyzwie od nieudaczników i nierobów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale akurat on ma sporo racji w tym co mówi. Oczywiście wyolbrzymia, ale generalnie wykwalifikowany specjalista może tyle zarabiać i to bez najmniejszego problemu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Teoretycznie owszem, Fredziu.Tylko, żeby zostać w tym kraju wykwalifikowanym specjalistą, trzeba po pierwsze - trafić z kierunkiem studiów, zdobyć DOŚWIADCZENIE, o co w tym kraju niezwykle ciężko, bo każdy szuka do pracy osób, które już takowe posiadają, no i mieć mniejsze lub większe znajomości.Oczywiście da się przebić i bez nich, ale droga jest wtedy bardzo długa i kręta.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mój brat dał radę bez żadnych pleców i z wyjątkowo ciężkim startem finansowym. Te rzeczy które wymieniłeś oczywiście pomagają, ale jak ktoś nic sobą nie reprezentuje to na dłuższą metę na nic mu znajomości. To, że trzeba coś umieć nie jest żadną tajemnicą. Czasem wystarczy tylko jakiś nietypowy język i już można mieć wypasioną pracę. Wiadomo, że trzeba zainwestować w siebie. Nic z niczego się nie zrobi.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Fredziu, przepracowałem swoje w niejednej firmie i doskonale znam te mechanizmy.Często bywało tak, że wisiało ogłoszenie, że potrzebują kogoś na lepszą posadkę.Zgłaszała się jakaś liczba osób, które spełniały wymagania i na końcu kogoś przyjmowali.Po jakimś czasie wychodziło na jaw, że to np. syn kolegi dyrektora, żona jakiegoś kierownika z innego działu, kolega brygadzisty itp, itd.To nie były pojedyncze przypadki.Oczywiście masz rację, że trzeba też coś umieć i mieć jakieś atuty.Sporo ludzi je ma, ale w pierwszej kolejności dobrą pracę dostają ci z plecami.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Poza tym kwotę o której mówisz zarabiają specjaliści w większych miastach.W poprzedniej firmie, gdzie pracowałem kierownik działu miał nieco powyżej 4 tysięcy.A wracając do s0nara - naprawdę wierzysz w to, że taki z niego bogacz, który na dodatek doszedł do wszystkiego własnym intelektem i ciężką pracą?Aaaa i oczywiście w swej łaskawości musi pochwalić się tym w na wiosce i "zmotywować" innych, wyzywając ich od nieudaczników?Hehehehe
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
4000 brutto co się podniecasz ? A po za tym ostatnie zdanie z tekstu jest zapożyczone z czyjegoś komentarza tutaj z wiochy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Myślę, że s0nar to troll :) ale często się z nim zgadzałam. Ma sporo racji w tym co pisze. Co do płac to różnie bywa tak samo jak z rekrutacją. W mojej poprzedniej firmie to nawet ogłoszeń nie dawaliśmy tylko zawsze ktoś z polecenia innych pracowników przychodził. Zaraz zapodam Ci na priva nazwę firmy w której zwykły szeregowy pracownik dostaje na dzień dobry 3700brutto. Tylko biegła znajomość języka to podstawa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No widzisz Fredziu, więc skoro ludzie zostają przyjęci z polecenia innych pracowników, to nie każdy kto spełnia wymagania ma się szansę tam dostać, prawda?Trzeba najpierw znać kogoś z tych, którzy już tam pracują i cały czas właśnie o tym mówię.Poza tym nie musisz mi nic udowadniać, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie ale mam pojęcie o polskim rynku pracy.W tej dyskusji chodzi mi o to, że nie każdy ma równe szanse na takie, czy większe pieniądze i decyduje o tym, prócz tego co wymieniłem, jeszcze kilka innych czynników.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak, z polecenia na rozmowę przychodzili. Nie było gwarancji, że ich przyjmą. Rozmowa kwalifikacyjna się odbywała i zdarzało się tak, że dziękowali kandydatowi i szukali dalej. Poza tym nie była to firma, w której trzeba było posiadać jakieś szczególnie umiejętności. Czynniki się różne, to oczywiste, ale bardzo wiele zależy od nas samych.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Fredziu a uważasz, że jeśli ktoś zarabia poniżej 2000 na rączkę, mimo że dobrze wykonuje swoją pracę, jest nieudacznikiem?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mundku, chyba mnie coś ominęło. Na podstawie której mojej wypowiedzi wysnułeś taki wniosek?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak przyjdzie s0nar to 'subtelnie' wplecie w swój komentarz, że ma bmw... bo, że jest vipem to od razu widać :)))
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To było pytanie, a nie wniosek, Fredziu.Pomijając tr0la s0nara, który pewnie sam jest jednym z tych "nieudaczników" a internet to jedyne miejsce, w którym może sobie prowokować ludzi i przy okazji poczuć się bogaty na niby, są ludzie, którzy myślą że kiedy zarabiają te kilka tysięcy, są lepsi od innych i brakuje im szacunku do ludzi, którzy ciężko i uczciwie pracują za mniejsze pieniądze.Pytam, bo chciałbym wiedzieć, czy też do nich należysz, Fredziu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie Mundek, nie należę. Szanuje pracę innych i nie oceniam na podstawie zarobków. No może oprócz darmozjadów polityków i księży - do tych jakoś nie mogę się przekonać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To dobrze, Fredziu.To pytanie oczywiście było nawiązaniem do mojej pierwszej wypowiedzi i zadałem ci je, bo napisałaś że s0nar ma sporo racji.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo miewa sporo racji, ale sporo racji nie oznacza racji we wszystkim.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ja jak wstaję rano to codziennie dziękuję bogu czy czemuś tam że nie jeżdze VW czy BMW. Sonar ma problemy z samooceną itp a parę zyla na VIP to każdy ma, ale nie każdy widzi w tym coś luksusowego.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja chciałam tylko potwierdzić to co napisał Mundzio. Pociotki, znajomi, kochanki, żony, szwagry, kuzyni, wnuczki, to są dzisiaj "odpowiednie kwalifikacje". Mieszkasz Free w wielkim mieście ;) a na prowincji czy w małych miastach, gdzie, jeśli nie można wyjechać z powodu obowiązków na miejscu, i szansa na znalezienie dobrej pracy jest niewielka, właśnie znajomości sprawiają, że prędzej o pracę. W pewnej firmie kierownicze stanowiska dostają członkowie rodziny właściciela firmy. To nic, że jeden z drugim to cepy. Tylko, że tacy "specjaliści" szybko położą firmę. Problem niest
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja chciałam tylko potwierdzić to co napisał Mundzio. Pociotki, znajomi, kochanki, żony, szwagry, kuzyni, wnuczki, to są dzisiaj "odpowiednie kwalifikacje". Mieszkasz Free w wielkim mieście ;) a na prowincji czy w małych miastach, gdzie, jeśli nie można wyjechać z powodu obowiązków na miejscu, i szansa na znalezienie dobrej pracy jest niewielka, właśnie znajomości sprawiają, że prędzej o pracę. W pewnej firmie kierownicze stanowiska dostają członkowie rodziny właściciela firmy. To nic, że jeden z drugim to cepy. Tylko, że tacy "specjaliści" szybko położą firmę. Problem niest
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
..niestety polega na tym, że w niektórych firmach ważniejsze są powiązania rodzinne i znajomości niż doświadczenie i umiejętności kandydata "z ulicy".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zjadłabym gołąbki. Ale mi smaka narobiłeś :(
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Każdy by zjadł:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a ja robię takie pyszniutkie. Mniam.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
freedomek tradycyjnie tylko o ptaszkach mysli :)))
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
davidek, chyba Ty ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A davidek o jajeczkach :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
bo wynik tego, że nie ma swoich ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Myślę że ma nie tylko swoje :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Litości. Mieszkam w miejscowości około 14 tysięcznej i na palcach jednej ręki można policzyć ludzie, którzy zarabiają 4 tysiące i więcej ( w tym burmistrz, zastępca i sędzia).........................
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale patrząc z innej perspektywy to skoro ludzie tak mało zarabiają to skąd te wypasione nowe fury na ulicach...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Po pierwsze ida wybory wić coraz wiecej bedzie takich opini jak nam w polsce jest dobrze, po drugie liczenie średniej pensji to jak liczenie ku**sa z kręgosłupem . Rządowe brednie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
gejcy jak na katolika wyjątkowo jesteś fajny :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ta... w marcu powypłacali 13-stki w budżetówce.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane