W takim razie, ze swoim wykształceniem, nie powinna być w ministrem infrastruktury w Polsce tylko w Iranie ;)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Dziennikarzem by mogła być, który się specjalizuje w kulturze Iranu, tłumaczem na pewno mogłaby być. Z pewnością to są dziedziny, w których mogłaby być dobra. Ale o infrastrukturze to ma raczej nikłe pojęcie.
Ot, demokracja w całej okazałości. Konkurs popularności niczym eurowizja zamiast kompetencji.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Posada Bieńkowskiej jest kwintesencją tego czym jest EU.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Miło, że oceniasz jej pracę zanim jeszcze ją rozpoczęła - na podstawie płci w dodatku. Stanowiska polityczne są przyznawane wg klucza politycznego a nie wg wykształcenia kierunkowego, w tej chwili jednym z elementów układanki jest parytet. Wcześniej panowie sami sobie układali. Widać tęskno Ci do tamtych "sprawiedliwych" czasów, kiedy stanowiska obejmowali zawsze kompetentni i wspaniali mężczyźni... Koniec Europy! Koniec świata! Minus oczywiście.
Pan Prezes twierdzi ze ona się nie nadaje, a on się nie myli.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Parytet czyli dźwignia miernot bez której nikt nigdy by nie usłyszał.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Wystarczy nam wiedza na temat jej "pracy" w Polsce, czyli paru "śmiesznych" tekstów i pobierania wypłaty.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Nie mam do niej wielkiej sympatii ale jej główną dziedziną zainteresowania jest zarządzanie funduszami unijnymi i być może sprawdzi się na stanowisku wymagającym znajomości unijnej biurokracji i prawa. Na stanowisku ministra rozwoju regionalnego radziła sobie, gorzej z było po połączeniu go z infrastrukturą, tu chyba lepszy był nawet Nowak, dobrze znający specyfikę polskich przetargów, grup interesu, korupcyjnych mechanizmów.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Co do biadolenia o parytetach, to w UE jest mnóstwo innych czynników decydujących i nigdy nie były to tylko kompetencje - jakoś nie widziałam absurdów, że komisarzem został "gorszy kandydat" ale był z właściwej partii, właściwego kraju, właściwej części unii (starej lub nowej) i miał właściwe poparcie. Problemem jest to dopiero wtedy gdy jest kobietą i to jeszcze dla kobiety, co dla mnie smutne.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Ja mam na myśli parytet jako mechanizm a nie odnoszę go do konkretnych osób. Akurat dyskryminacji za płeć zarzucić mi nie można.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Parytety zakładają wyrównanie dyskryminacji czyli to, że stanowiskami nie będą obsadzone osoby gorsze, o mniejszych kompetencjach tylko takie które niesłusznie zostały wyeliminowane - stąd wniosek, że nie powinny powodować dyskryminacji ani na poziomie ogólnym ani jednostkowym (lepszy kandydat nie zostanie wyeliminowany tylko z powodu bycia mężczyzną). W praktyce różnie to może wyglądać dlatego jestem za ostrożnym kształtowaniem wysokości parytetów, żeby uwzględniały tylko faktyczną dyskryminację i nie były zawyżane sztucznie.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Chodzi zwłaszcza o to, żeby parytety nie przekraczały liczby kobiet kompetentnych w danej dziedzinie (różnie jest) i na stanowiska nie trafiały osoby nie nadające się - bo to by było z krzywdą dla kobiet. Ps. Wiem, że nie dyskryminujesz kobiet i nie jesteś szowinistą ale (jak każdemu - także kobietom) zdarza Ci się nieświadoma dysykryminacja oparta na stereotypowych założeniach nt kobiet i mężczyzn.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Przeciez plec caly czas jest wazniejsza od kompetencji, nie wazne jakie sa byle by byl mezczyzna. A tu nagle takie nieszczescie, nie dosc ze kobieta to jeszcze blondynka, jeszcze zeby uroda Merkel przypominala a tu ladna czyli glupia.
W takim razie, ze swoim wykształceniem, nie powinna być w ministrem infrastruktury w Polsce tylko w Iranie ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dziennikarzem by mogła być, który się specjalizuje w kulturze Iranu, tłumaczem na pewno mogłaby być. Z pewnością to są dziedziny, w których mogłaby być dobra. Ale o infrastrukturze to ma raczej nikłe pojęcie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ot, demokracja w całej okazałości. Konkurs popularności niczym eurowizja zamiast kompetencji.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Posada Bieńkowskiej jest kwintesencją tego czym jest EU.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Miło, że oceniasz jej pracę zanim jeszcze ją rozpoczęła - na podstawie płci w dodatku. Stanowiska polityczne są przyznawane wg klucza politycznego a nie wg wykształcenia kierunkowego, w tej chwili jednym z elementów układanki jest parytet. Wcześniej panowie sami sobie układali. Widać tęskno Ci do tamtych "sprawiedliwych" czasów, kiedy stanowiska obejmowali zawsze kompetentni i wspaniali mężczyźni... Koniec Europy! Koniec świata! Minus oczywiście.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pan Prezes twierdzi ze ona się nie nadaje, a on się nie myli.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Parytet czyli dźwignia miernot bez której nikt nigdy by nie usłyszał.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wystarczy nam wiedza na temat jej "pracy" w Polsce, czyli paru "śmiesznych" tekstów i pobierania wypłaty.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie mam do niej wielkiej sympatii ale jej główną dziedziną zainteresowania jest zarządzanie funduszami unijnymi i być może sprawdzi się na stanowisku wymagającym znajomości unijnej biurokracji i prawa. Na stanowisku ministra rozwoju regionalnego radziła sobie, gorzej z było po połączeniu go z infrastrukturą, tu chyba lepszy był nawet Nowak, dobrze znający specyfikę polskich przetargów, grup interesu, korupcyjnych mechanizmów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co do biadolenia o parytetach, to w UE jest mnóstwo innych czynników decydujących i nigdy nie były to tylko kompetencje - jakoś nie widziałam absurdów, że komisarzem został "gorszy kandydat" ale był z właściwej partii, właściwego kraju, właściwej części unii (starej lub nowej) i miał właściwe poparcie. Problemem jest to dopiero wtedy gdy jest kobietą i to jeszcze dla kobiety, co dla mnie smutne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja mam na myśli parytet jako mechanizm a nie odnoszę go do konkretnych osób. Akurat dyskryminacji za płeć zarzucić mi nie można.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Parytety zakładają wyrównanie dyskryminacji czyli to, że stanowiskami nie będą obsadzone osoby gorsze, o mniejszych kompetencjach tylko takie które niesłusznie zostały wyeliminowane - stąd wniosek, że nie powinny powodować dyskryminacji ani na poziomie ogólnym ani jednostkowym (lepszy kandydat nie zostanie wyeliminowany tylko z powodu bycia mężczyzną). W praktyce różnie to może wyglądać dlatego jestem za ostrożnym kształtowaniem wysokości parytetów, żeby uwzględniały tylko faktyczną dyskryminację i nie były zawyżane sztucznie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Chodzi zwłaszcza o to, żeby parytety nie przekraczały liczby kobiet kompetentnych w danej dziedzinie (różnie jest) i na stanowiska nie trafiały osoby nie nadające się - bo to by było z krzywdą dla kobiet. Ps. Wiem, że nie dyskryminujesz kobiet i nie jesteś szowinistą ale (jak każdemu - także kobietom) zdarza Ci się nieświadoma dysykryminacja oparta na stereotypowych założeniach nt kobiet i mężczyzn.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przeciez plec caly czas jest wazniejsza od kompetencji, nie wazne jakie sa byle by byl mezczyzna. A tu nagle takie nieszczescie, nie dosc ze kobieta to jeszcze blondynka, jeszcze zeby uroda Merkel przypominala a tu ladna czyli glupia.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane