Nawiązując do większości komentarzy - sam używam samochodu raczej rekreacyjnie i przez 6 lat zrobiłem ok. 60 tys. Także 10 tys. / rok jest możliwe.. teoretycznie, bo w praktyce większość oferowanych u nas używanych aut ma jakieś masakryczne przebiegi - przy czym dotyczy to także aut typowo rodzinnych (np. minivany), gdzie nie powinno się opłacać dojeżdżać tym do pracy, a jednak w ogłoszeniach np. takiej Toyoty Previi to jest przeważnie 20-30 tys.km / rok.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Niemcy mają rozbudowaną sieć autostrad i bardzo często co dzień poginają autami do pracy i z powrotem po kilkadziesiąt do nawet kilkuset km, bo autostradą taki dystans przejedzie się raz dwa. Kilkuletnie auta z Niemiec potrafią mieć przejechane nawet 300-500 tys km, szczególnie diesle. Tylko mocny naiwniak albo głupek może uwierzyć w to, że np 10 letni diesel z Niemiec ma przejechane 180-200 tys km.
Około 90% sprowadzonych pojazdów ma skręcony licznik auta z niemiec i holandi 100% chyba ze miały inna przygodę typu stłuczka lub poważna awaria mechaniki inaczej nikomu nie oplacaloby sie sciągać pojazdów bo ceny dobrych aut z przebiegiem do 200tys są 20 %droższe jak w polsce
Wiochą jest kierowanie się przy kupnie stanem licznika...
Dla przykładu, mamy 2 auta, jedno z przebiegiem 300tyś robionym tylko na dystansach przynajmniej 100km po autostradach, płyny wymieniane na czas itp, ogólnie dbany. I drugi samochód z przebiegiem 150tyś jeżdżony po mieście w popiduwie, na dystansach powiedzmy do 30km... właściciel robił obsługę jak już mu kontrolki o tym przypominały.
Nie wiem jak Wy, ale ja wolę pierwszy.
Sami sobie naiwniacy są winni. Nie zmienia to faktu, że oszustom, którzy kręcą liczniki i wciskają ten kit innym powinni za każdy taki numer dostać ostre wpi..dol.
Prawda jest taka że polak lubi jak się go w ch**a robi. Każdy jak zobaczy 2 z przodu licznika to odchodzi od takiego auta bo gdzieś tam jest inne co ma mniej przejechane i kłóć się potem z takim.
Tylko podziękować naszej władzy, że tego typu praktyki są u nas legalne. Dalej tylko pogratulować Unii Europejskiej, że zajmuje się krzywizną banana, a nie może zająć się jednym unijnym rejestrem samochodów na wzór amerykańskiego. No i pogratulować ponownie naszym rządzącym, że nawet jak wprowadzą twory typu historiapojazdu.gov.pl, to robią to 10 lat za późno, a dodatkowo niepotrzebnie wymagają poza VIN-em, daty pierwszej rejestracji oraz aktualnych tablic rejestracyjnych.
Prawda jest taka że w Niemczech czy też innych krajach zachodnich korekta licznika jest traktowana jak przestępstwo i można nawet trafić do paki za takie coś.
Audi jeszcze ma 430 000, ale już za chwilę będzie 170 000... To nie tylko w Polsce, na niemieckich stronach też można znaleźć samochody dostawcze 12-letnie z przebiegiem 180 000. Złodzieje.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
W Holandii kiedyś stało Audi A8 do sprzedania za niezłe pieniądze. Miało niecałe 5 lat, a na liczniku 489.000 km. Pewnie ktoś je kupił i poszło potem w Polsce z przebiegiem 145.000
Wejdźcie sobie na mobile czy inną dużą wyszukiwarkę ogłoszeń z Europy Zachodniej. Dobre 4 letnie BMW z DE, z mocnym silnikiem i porządnym wyposażeniem, a co najważniejsze - z małym przebiegiem tj. < 100 tys. km, kosztuje zwykle 10-20% drożej (jeszcze przed akcyzą 18,4% i kosztami transportu) od tych polskich "okazji", a przecież handlarz musiał do tego dopłacić. Wniosek? Trudno się nie domyślić, że nawet jeżeli auto nie było bite etc. to taka polska "okazja" z przebiegiem 70 tys. km jest przekręconym dupowozem, który robił rocznie lekko 50-100 tys. km i mógł mieć już nab
Dokladnie kazdemu to gadam. Niemcy, czy Francuzi, to nie idioci i nie beda oddawac za grosze mlodego, sprawnego auta z malym przebiegiem. Mieszkam w DE i przejezdzam codziennie obok takich duzych placow i dzien w dzien, stoi pelno lawet z PL, ktorzy zwijaja te "okazje". Nikt w DE nie kupuje diesla w kombi, zeby nim robic 10 tys./rok bo to strata pieniedzy. 30 tys./rok, to norma. Nowsze 2 - 3 letnie auta, to auta po leasingach, ktore potrafia miec juz po 200 - 300 tys. km. Sa place w DE, ktore sprzedaja sprawdzone auta po leasingach z przebiegami do 100 tys. km. ale tu handlarzy nie
kupiłem Mazde 626 z przebiegiem 127 tyś. oczywiście w niemczech i prosto od właściciela.Autentycznie sprzedała mi kobieta co dzieci do przedszkola i do szkoły woziła i na zakupy. Jeśli kupować w Niemczech to tylko od właściciela albo z salonu samochody zostawione w rozliczenie.
A potem Janusz albo inny Andrzej łazi podniecony że kupił "okazyjnie" zajebiste autko.10 latek, z 80 tys km przebiegu.ALe ludzie sami sobie winni.Wolą szmelc z 80tys przebiegu, niz zadbane z 300tys.Więc kręcą liczniki.Jest popyt, to jest i podaż.Logiczne.
Ja przy zakupie auta nie patrze na stan licznika bo to nie jest dla mnie jakiś punk odniesienia co do faktycznego stanu i kondycji auta. Na wszystkich autach co mam jest blisko 400tyś przebiegu. Kiedyś mój wujo kupił poloneza z autentycznym 45tyś przebiegu ,który stał ok 5 lat nie używany, a tato miał też takiego samego z przebiegiem 117tyś , i ten bardziej wylatany był w dużo lepszej kondycji niż ten drugi.
W Polsce są chore przepisy że cofanie licznika nie jest przestępstwem chociaż to oszustwo. Przestępstwem jest cofnięcie licznika i nie poinformowanie kupującego gdy się o to zapyta. Ale nawet jak kupisz a później sprawdzisz w jakimś serwisie to handlarz który ci sprzedał powie że widocznie pierwszy właściciel go cofnął bo on o niczym nie wiedział i taki kupił i koło się zamyka.
Raz na milion egzemplazy 1 sie zdarzy. W tamtym roku moj ojciec sprzedał Renault 19 z 1995 roku z przebiegiem 87 tys ! Auto zostalo kupione w 2000 roku z przebiegiem 68 tys od 1-szego wlasciciela !! Jako 2-ie a potem 3-cie auto ojca nie bardzo mialo okazje sie najezdzic ! Z drugiej strony sam mam 24-letniego Forda Probe z przebiegiem 160 tys ! Auto jezdzone tylko w dni sloneczne, w zimie jazda tylko po garazu !!
hmmm , nie wiem jak w polsce ale na zachodzie co roku przy badaniach okresowych wklepuje sie do histori auta przebieg , kazdy to moze sobie sprawdzic tak wiec nie mozna cofac licznika bo system by tego nie przyjal
Mój 15-letni ma 131tyś, z pełną historią i przebiegiem wpisywanym w przeglądy od nowości. No, ale to zabawka na weekendy, trzeci pod domem. Poprzedni właściciel tez miał go jako drugi samochód przez ponad 5 lat. Pozdrowienia z normalnego kraju.
@thyr na YT jest film z gościem, który mówi jak się "legalizuje" takie cofanie licznika, tak by nawet przy sprawdzaniu w ASO pokazywało że przebieg jest autentyczny. Wydaje mi się, że była tutaj nawet wstawka z tym filmem.
moje auto z 97r. przy zakupie w 2010 roku miało na przebiegu 215 tyś. Było to coś za mało jak na A4 na ropę, ale chodził dobrze, w sumie dalej nie mam z nim problemów. Kiedyś sprawdziłem po numerze VIN dane udostępniane przez ASO. Okazało się, że w 2008 auto miało na przebiegu 275 tyś:P. Koleś od którego kupiłem twierdził, że przy zakupie przez niego auto miało 195 tyś i kupił od handlarza. Wygląda na to, że przekręcili licznik o ok 80-100 tyś. Uff, dobrze że tylko tyle. Auta 3-5 letnie mają przebiegi po 200 tyś, tylko frajer myśli że 10 letni diesel ma 120-180 tyś.
Mamy taki fajny rząd, który dopier*8ala podatakami zwykłych obywateli, aby żyło się lepiej. Tylko dlaczego nie wezmą się w końcu za tych oszustów, co kręcą liczniki? Przecież to jedna ustawa.
swoją drogą idą stare srupy za 5/10 tyś. zł. Znam przypadki kiedy auta za 200/300 tys. zł , które miały być bezwypadkowe, i z org. przebiegiem a w realu nic z tego nie było prawdą
Nawiązując do większości komentarzy - sam używam samochodu raczej rekreacyjnie i przez 6 lat zrobiłem ok. 60 tys. Także 10 tys. / rok jest możliwe.. teoretycznie, bo w praktyce większość oferowanych u nas używanych aut ma jakieś masakryczne przebiegi - przy czym dotyczy to także aut typowo rodzinnych (np. minivany), gdzie nie powinno się opłacać dojeżdżać tym do pracy, a jednak w ogłoszeniach np. takiej Toyoty Previi to jest przeważnie 20-30 tys.km / rok.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niemcy mają rozbudowaną sieć autostrad i bardzo często co dzień poginają autami do pracy i z powrotem po kilkadziesiąt do nawet kilkuset km, bo autostradą taki dystans przejedzie się raz dwa. Kilkuletnie auta z Niemiec potrafią mieć przejechane nawet 300-500 tys km, szczególnie diesle. Tylko mocny naiwniak albo głupek może uwierzyć w to, że np 10 letni diesel z Niemiec ma przejechane 180-200 tys km.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Około 90% sprowadzonych pojazdów ma skręcony licznik auta z niemiec i holandi 100% chyba ze miały inna przygodę typu stłuczka lub poważna awaria mechaniki inaczej nikomu nie oplacaloby sie sciągać pojazdów bo ceny dobrych aut z przebiegiem do 200tys są 20 %droższe jak w polsce
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiochą jest kierowanie się przy kupnie stanem licznika... Dla przykładu, mamy 2 auta, jedno z przebiegiem 300tyś robionym tylko na dystansach przynajmniej 100km po autostradach, płyny wymieniane na czas itp, ogólnie dbany. I drugi samochód z przebiegiem 150tyś jeżdżony po mieście w popiduwie, na dystansach powiedzmy do 30km... właściciel robił obsługę jak już mu kontrolki o tym przypominały. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę pierwszy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Sami sobie naiwniacy są winni. Nie zmienia to faktu, że oszustom, którzy kręcą liczniki i wciskają ten kit innym powinni za każdy taki numer dostać ostre wpi..dol.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a ja mam taka b6 1.9 tdi z 2001r i mam naje..ne 278000 i smiga jak chu.,
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No niestety, takie czasy, że trzeba klientowi wyjść na przeciw.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak jeszcze nie znałem tego typu numerów, to koleś w komisie też mi mówił, że auto jest od starszego faceta, lekarza :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Prawda jest taka że polak lubi jak się go w ch**a robi. Każdy jak zobaczy 2 z przodu licznika to odchodzi od takiego auta bo gdzieś tam jest inne co ma mniej przejechane i kłóć się potem z takim.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tylko podziękować naszej władzy, że tego typu praktyki są u nas legalne. Dalej tylko pogratulować Unii Europejskiej, że zajmuje się krzywizną banana, a nie może zająć się jednym unijnym rejestrem samochodów na wzór amerykańskiego. No i pogratulować ponownie naszym rządzącym, że nawet jak wprowadzą twory typu historiapojazdu.gov.pl, to robią to 10 lat za późno, a dodatkowo niepotrzebnie wymagają poza VIN-em, daty pierwszej rejestracji oraz aktualnych tablic rejestracyjnych.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Prawda jest taka że w Niemczech czy też innych krajach zachodnich korekta licznika jest traktowana jak przestępstwo i można nawet trafić do paki za takie coś.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ale tu jest Polska
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Coś jednak drgnęło- korekty liczników obecnie traktowane są jako wyłudzenie. Pierwsi właściciele komisów są już po wyrokach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
no tak, tylko udowodnij handlarzowi że to on kręcił...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
kupilem lanosa oryginlny przepieg 115 tysiecy. Pełna dokumentacja. Da sie kupic od dziadka? Da sie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
weź się schowaj z tym lanosem... u nas mało kto kręci przebiegi... a w europie dużo ludzi dziennie do pracy ma 50-100km...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
co ty pi****lisz za glupoty?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to jak stacja benzynowa dla każdego wracającego handlarza :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
powtórze po raz kolejny: na własne ku rwa życzenie! oryginalne 300-400tys. km za dużo, to macie wymarzone 150-200tys. km...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
moje audi :o
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nawet wiew, na której stacji benzynowej stoi ten budyneczek, wracając A2 z Niemiec ostatnio tam tankowałem :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I na to qrfa nie ma przepisów. Przecież jest to oszustwo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
niemiec płakał jak sprzedawał
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Audi jeszcze ma 430 000, ale już za chwilę będzie 170 000... To nie tylko w Polsce, na niemieckich stronach też można znaleźć samochody dostawcze 12-letnie z przebiegiem 180 000. Złodzieje.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W Holandii kiedyś stało Audi A8 do sprzedania za niezłe pieniądze. Miało niecałe 5 lat, a na liczniku 489.000 km. Pewnie ktoś je kupił i poszło potem w Polsce z przebiegiem 145.000
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiocha dla tych szpeców co cofają liczniki.Z chęci zysków Polak wszystko zrobi żeby oszukać drugiego Polaka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W tym przypadku chyba Polak chce oszukać ruska, bo pod spodem jest cyrlicą napisane. Pewnie gdzieś pod granicą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wejdźcie sobie na mobile czy inną dużą wyszukiwarkę ogłoszeń z Europy Zachodniej. Dobre 4 letnie BMW z DE, z mocnym silnikiem i porządnym wyposażeniem, a co najważniejsze - z małym przebiegiem tj. < 100 tys. km, kosztuje zwykle 10-20% drożej (jeszcze przed akcyzą 18,4% i kosztami transportu) od tych polskich "okazji", a przecież handlarz musiał do tego dopłacić. Wniosek? Trudno się nie domyślić, że nawet jeżeli auto nie było bite etc. to taka polska "okazja" z przebiegiem 70 tys. km jest przekręconym dupowozem, który robił rocznie lekko 50-100 tys. km i mógł mieć już nab
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dokladnie kazdemu to gadam. Niemcy, czy Francuzi, to nie idioci i nie beda oddawac za grosze mlodego, sprawnego auta z malym przebiegiem. Mieszkam w DE i przejezdzam codziennie obok takich duzych placow i dzien w dzien, stoi pelno lawet z PL, ktorzy zwijaja te "okazje". Nikt w DE nie kupuje diesla w kombi, zeby nim robic 10 tys./rok bo to strata pieniedzy. 30 tys./rok, to norma. Nowsze 2 - 3 letnie auta, to auta po leasingach, ktore potrafia miec juz po 200 - 300 tys. km. Sa place w DE, ktore sprzedaja sprawdzone auta po leasingach z przebiegami do 100 tys. km. ale tu handlarzy nie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
kupiłem Mazde 626 z przebiegiem 127 tyś. oczywiście w niemczech i prosto od właściciela.Autentycznie sprzedała mi kobieta co dzieci do przedszkola i do szkoły woziła i na zakupy. Jeśli kupować w Niemczech to tylko od właściciela albo z salonu samochody zostawione w rozliczenie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A potem Janusz albo inny Andrzej łazi podniecony że kupił "okazyjnie" zajebiste autko.10 latek, z 80 tys km przebiegu.ALe ludzie sami sobie winni.Wolą szmelc z 80tys przebiegu, niz zadbane z 300tys.Więc kręcą liczniki.Jest popyt, to jest i podaż.Logiczne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja przy zakupie auta nie patrze na stan licznika bo to nie jest dla mnie jakiś punk odniesienia co do faktycznego stanu i kondycji auta. Na wszystkich autach co mam jest blisko 400tyś przebiegu. Kiedyś mój wujo kupił poloneza z autentycznym 45tyś przebiegu ,który stał ok 5 lat nie używany, a tato miał też takiego samego z przebiegiem 117tyś , i ten bardziej wylatany był w dużo lepszej kondycji niż ten drugi.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W Polsce są chore przepisy że cofanie licznika nie jest przestępstwem chociaż to oszustwo. Przestępstwem jest cofnięcie licznika i nie poinformowanie kupującego gdy się o to zapyta. Ale nawet jak kupisz a później sprawdzisz w jakimś serwisie to handlarz który ci sprzedał powie że widocznie pierwszy właściciel go cofnął bo on o niczym nie wiedział i taki kupił i koło się zamyka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeśli ktoś wierzy że ponad 10-letnie auto ma lekko ponad 100 tyś. to jest jego prywatna (i finansowa) sprawa...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Raz na milion egzemplazy 1 sie zdarzy. W tamtym roku moj ojciec sprzedał Renault 19 z 1995 roku z przebiegiem 87 tys ! Auto zostalo kupione w 2000 roku z przebiegiem 68 tys od 1-szego wlasciciela !! Jako 2-ie a potem 3-cie auto ojca nie bardzo mialo okazje sie najezdzic ! Z drugiej strony sam mam 24-letniego Forda Probe z przebiegiem 160 tys ! Auto jezdzone tylko w dni sloneczne, w zimie jazda tylko po garazu !!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
hmmm , nie wiem jak w polsce ale na zachodzie co roku przy badaniach okresowych wklepuje sie do histori auta przebieg , kazdy to moze sobie sprawdzic tak wiec nie mozna cofac licznika bo system by tego nie przyjal
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Teraz już wpisują stan licznika, ale... żaden problem posprzątać auto przed pierwszą rejestracją...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mój 15-letni ma 131tyś, z pełną historią i przebiegiem wpisywanym w przeglądy od nowości. No, ale to zabawka na weekendy, trzeci pod domem. Poprzedni właściciel tez miał go jako drugi samochód przez ponad 5 lat. Pozdrowienia z normalnego kraju.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@thyr na YT jest film z gościem, który mówi jak się "legalizuje" takie cofanie licznika, tak by nawet przy sprawdzaniu w ASO pokazywało że przebieg jest autentyczny. Wydaje mi się, że była tutaj nawet wstawka z tym filmem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
moje auto z 97r. przy zakupie w 2010 roku miało na przebiegu 215 tyś. Było to coś za mało jak na A4 na ropę, ale chodził dobrze, w sumie dalej nie mam z nim problemów. Kiedyś sprawdziłem po numerze VIN dane udostępniane przez ASO. Okazało się, że w 2008 auto miało na przebiegu 275 tyś:P. Koleś od którego kupiłem twierdził, że przy zakupie przez niego auto miało 195 tyś i kupił od handlarza. Wygląda na to, że przekręcili licznik o ok 80-100 tyś. Uff, dobrze że tylko tyle. Auta 3-5 letnie mają przebiegi po 200 tyś, tylko frajer myśli że 10 letni diesel ma 120-180 tyś.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oszustwo oszustwem ale spójrzcie na ceny LPG i ON.. Dziś to dopiero jest OSZUSTWO cenowe!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Spójrzcie na ceny LPG i ON.. Dziś to dopiero jest OSZUSTWO cenowe!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mamy taki fajny rząd, który dopier*8ala podatakami zwykłych obywateli, aby żyło się lepiej. Tylko dlaczego nie wezmą się w końcu za tych oszustów, co kręcą liczniki? Przecież to jedna ustawa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo ważniejsze było klepnąć opłatę rezerwową do paliwa...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ludzie sami chcą byc oszukani , lubią kupić 15-18 letniego diesla z przebiegiem 150-190 tys.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ale takich aut niema !!! zdarzają się wyjątki ale 1 na 1000 aut :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Słubice:D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Też poznałem :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
swoją drogą idą stare srupy za 5/10 tyś. zł. Znam przypadki kiedy auta za 200/300 tys. zł , które miały być bezwypadkowe, i z org. przebiegiem a w realu nic z tego nie było prawdą
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A wszystko to legalnie i zgodnie z prawem ;) ;) ;) Takie cuda tylko w Polsce ;) ;) ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane