Slaby "narybek" studentow (niedouczeni z liceum) albo, wykladowcy jeszcze z awansu spolecznego, zajeci dawaniem korepetycji.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Nie wiem ale sądzę raczej że to sa studenci o ilorazie inteligencji zbliżonym do twojego. wystarczy poczytać twoje komentarze niedouczonego przygłupa be podstawowej wiedzy.
TAK TO JEST JAK WIĘKSZOŚĆ DZISIEJSZYCH "MATURZYSTÓW" WYBIERA LEKKIE KIERUNKI STUDIÓW ABY SIĘ NIE WYSILAĆ A POTEM JEST NARZEKANIE ŻE NIE MA PRACY I TRZEBA JECHAĆ NA ZMYWAK ALBO BYĆ CIĘŻAREM DLA RODZICÓW.
Zależy kto wg ciebie jest geniusz. Niekoniecznie ocena świadczy o tym. Geniusz idzie najmniejsza linia oporu przy najwiekszych zyskach. Wiec główne przedmioty zaliczy a bedzie pracował i rozwijał firmę.
tu chyba wykładowca miał kaprys, by wszystkich udupić, to nie jest możliwe, by nikt nie zaliczył... ja tydzień temu zdawałam ekonomię, a mamy takiego wykładowcę, że dosłownie WSZYSCY trzęśli portkami przed tym egzaminem. pierwsza grupa wyszła załamana, opowiadali, jaki był terror, jak strasznie, że pan nawet długopisy sprawdzał w poszukiwaniu ściąg... a ja siadłam do pisania i od razu stwierdziłam, że cały egzamin jest naprawdę spoko. 1/4 ludzi zaliczyła, w tym jak, a uczyłam się na dwie godziny przed.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
no i z czego się cieszyć, że wystarczyły ci 2 godziny na naukę materiału i zdałaś. Umiesz coś więcej po tych 2 godzinach czy tylko wykułaś schemat rozwiązywania jakiś zagadnień. Uwierz mi, gdy materiał jest trudny i egzamin też to trzeba poświęcić trochę więcej niż 2 godziny.
to jak myślisz, dlaczego zdało w sumie 10 osób? właśnie to jest najciekawsze, że podobno wszyscy ryli całymi dniami tę ekonomię. a tak naprawdę chyba chodziło o to, że pierwszej grupie egzamin sie kompletnie nie udał i nas próbowali nastraszyć... i im się udało, bo w mojej grupie większość wzięła sobie do serca opowieści o tym, jaki był STRASZNY egzamin i pan wykładowca. miałam wrażenie, że te opowieści podziałały na ludzi jak chłód na baterię: wiedza nagle sie skończyla.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
prawdziwi studenci zwykli mawiac ze jak nikt nie zdal to tak jakby wszyscy zdali. ale co dzisiejsze dzieciaczki moga wiedziec o studiach.
To zależy czy studiujesz czy "zapisałeś się' na pseudo uczelnie prywatną, gdzie zaliczenia dostaje się za terminowe płacenie czesnego. Od wielu ludzi starej daty słyszałem, że kiedyś maturzysta miał większą wiedzę niż spora część dzisiejszych doktorantów.
To chyba nie najlepiej świadczy o wykładowcy. Sam kiedyś studiowałem i wiem, że na grupę osób zawsze trafią się orły i obiboki. Jeżeli nikt w takiej sytuacji nie zalicza to problemem jest wykładowca, który musi dowartościować swoje ego.
Bzdury. Ile było grup? Wiesz? Bo ja nie. JA na studiach widziałem przypadki, że z 5 grup 2-3 oblewały w całości. Bo im "się nie chciało" i "gdy obleją wszyscy, to źle świadczy o prowadzącym".
Studia nie są dla każdego. Nie chcesz się uczyć, to nikt ciebie nie nauczy.
Widać nie nadają się na te studia. Potem i tak przyjdzie dziekan i po 3 poprawce się głąbów jakoś "puści". Nie ma się co dziwić potem, że na rynku jest tylu specjalistów, którym płaci się marne grosze, bo nic nie umieją. Tylko nie wyjeżdżać mi tu zaraz, że przedmiot się do niczego nie przyda... To techniczne studia (dr inż.), więc ciężkie przedmioty mają nauczyć przede wszystkim MYŚLENIA i przesiewają ludzi, którzy nie umieją się uczyć.
Tak, studia nie są dla każdego. Zawsze powtarzam, że studiować oczywiście można (chociażby dla papierka, który w PL nadal ważniejszy jest niż wiedza), ale warto też się czegoś nauczyć i coś potrafić. Przykładowo ja jestem mgr biologii, ale pracuję jako programista Oracle i nigdy nie studiowałem informatyki czy pokrewnych kierunków. Co do obrazka - jeśli wykładowca nie potrafi jasno wytłumaczyć pewnych zagadnień, to nawet najszczersze chęci studenta i najlepsza literatura tego nie zmienią.
zwierzak - to działa też w drugą stronę = jeżeli student ma wyje***e, bo mu się nie chce - to najlepszy prowadzący wiedzy mu do głowy nie wleje.
Poza tym - chyba sam sobie przeczysz? Opisujesz siebie wszak, jako samouka :/
Gdy mam chęci, nauczę się wszystkiego. Gdy mam wyje***e - nikt we mnie wiedzy nie wciśnie. To jest moja postawa!
To czy nadają się na studia czy nie powinny egzaminy wstępne rozstrzygnąć.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
Niestety obecnie wielu studentów podchodzi to tego tematu w sposób: "Płacę, wymagam".. Niech zlikwidują prywatne uczelnie, a zostawią tylko państwowe, bo to woła o pomstę do nieba.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
MiBM - piękny kierunek. Polecam każdemu:-)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
rozumiem że pan profesor stracił czas i miał wątpliwe kwalifikacje skoro niczego nie nauczył
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
dodam jeszcze, że nie powinien otrzymać wynagrodzenia skoro nie potrafi nikogo NAUCZYĆ
u mnie na uczelni wykładowcy również byli rozliczani z wyników, owszem są studenci i studenci- jedni chcą się naprawdę czegoś nauczyć a inni przez 5 lat poimprezować, jednak kiedy nikt nie rozumie materiału a oczekiwania prowadzącego są zbyt wygórowane to wykładowca może mieć pretensje tylko do siebe
Pretensje do samych siebie to mogą mieć absolwenci szkół gdzie wystarczyło płacić czesne i co jakiś czas się pokazać. Teraz na fb mogą dumnie wpisać "szlachta nie pracuje".
Jeśli kucharzowi w restauracji raz na wieczór jakieś danie się przypali albo przesoli, to można uznać że miał facet zły dzień, albo może jakiś olej do smażenia był trefny. Ale jeśli ten kucharz cały tydzień podaje niejadalne ś**ństwo, to można chyba śmiało uznać, że d**a z niego a nie fachowiec?
Skojarzyło mi się z Panem Krzywonosem, bo doskonale pamiętam jak przesiadywało się na Polibudzie do 21-22 bo Pan Doktor robił w balona i trzeba było rysunki poprawiać dziesiątki razy
tez jestem po mechanice :) zycze uporu i wytrwalosci, wytrzymalosc materialow pisalem kazdy egz po 2-3 razy a egz bylo cztery, to samo z dynamiki jednak wkoncu zdalem :)
...jeżeli zdawałeś egzamin kilkukrotnie, to znaczy że to nie Twoja branża brachu. Mamusia wysłała, czy sam poszedłeś bo nie miałeś gdzie? Rozumuję że byłeś tam po papier. Dlatego w tym kraju są bezrobotni. Nieudacznicy z tzw. papierem.
@cezary7407 Politechnikę to Ty chyba jedynie na zdjęciu widziałeś. U mnie w grupie przez 5 lat studiów nie było osoby, która nie miałaby przynajmniej jednej poprawki, a nawet chyba długu punktowego. Zdarzali się wykładowcy, którzy oblewali za brak daszka w jednej linijce nad wartością urojoną. Albo wystarczyło się pomylić na jednym bicie w algorytmie na stronę A4, żebyś nie zaliczył, bo już miałeś zły wynik. Nie ważne czy umiałeś i znałeś procedurę.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
@arnid, u mnie gdy ktoś niewyraźnie zaznaczył wektor, np. dał tylko kreskę zamiast strzałkę to u niektórych miał murowaną poprawkę. A na wykładach po tablicy ku*wy pisali jak chcieli.
W dobrych szkołach wydyma dla większości zawsze była jest i będzie drogą przez mękę. Brałem z tego warunek. Jednak dzięki temu że nie szedłem na łatwiznę i wybrałem PP nigdy nie byłem bezrobotnym.
Domin o Zielnicy tylko słyszałem ostrzeżenia;) Zdawałem u Wegnera. Aby nas pocieszyć opowiadał że w Teksasie studenci mają jeszcze gorzej bo tam ściąganie jest moralnie naganne a u niego tylko niewykonalne:)
Slaby "narybek" studentow (niedouczeni z liceum) albo, wykladowcy jeszcze z awansu spolecznego, zajeci dawaniem korepetycji.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem ale sądzę raczej że to sa studenci o ilorazie inteligencji zbliżonym do twojego. wystarczy poczytać twoje komentarze niedouczonego przygłupa be podstawowej wiedzy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Doktory też mają fazę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
TAK TO JEST JAK WIĘKSZOŚĆ DZISIEJSZYCH "MATURZYSTÓW" WYBIERA LEKKIE KIERUNKI STUDIÓW ABY SIĘ NIE WYSILAĆ A POTEM JEST NARZEKANIE ŻE NIE MA PRACY I TRZEBA JECHAĆ NA ZMYWAK ALBO BYĆ CIĘŻAREM DLA RODZICÓW.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zależy kto wg ciebie jest geniusz. Niekoniecznie ocena świadczy o tym. Geniusz idzie najmniejsza linia oporu przy najwiekszych zyskach. Wiec główne przedmioty zaliczy a bedzie pracował i rozwijał firmę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
najniejsza linia... kr***n
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dobrze wiedział, że wrzucą go na wiochę, więc się podpisał inicjałami
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tu chyba wykładowca miał kaprys, by wszystkich udupić, to nie jest możliwe, by nikt nie zaliczył... ja tydzień temu zdawałam ekonomię, a mamy takiego wykładowcę, że dosłownie WSZYSCY trzęśli portkami przed tym egzaminem. pierwsza grupa wyszła załamana, opowiadali, jaki był terror, jak strasznie, że pan nawet długopisy sprawdzał w poszukiwaniu ściąg... a ja siadłam do pisania i od razu stwierdziłam, że cały egzamin jest naprawdę spoko. 1/4 ludzi zaliczyła, w tym jak, a uczyłam się na dwie godziny przed.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
no i z czego się cieszyć, że wystarczyły ci 2 godziny na naukę materiału i zdałaś. Umiesz coś więcej po tych 2 godzinach czy tylko wykułaś schemat rozwiązywania jakiś zagadnień. Uwierz mi, gdy materiał jest trudny i egzamin też to trzeba poświęcić trochę więcej niż 2 godziny.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to jak myślisz, dlaczego zdało w sumie 10 osób? właśnie to jest najciekawsze, że podobno wszyscy ryli całymi dniami tę ekonomię. a tak naprawdę chyba chodziło o to, że pierwszej grupie egzamin sie kompletnie nie udał i nas próbowali nastraszyć... i im się udało, bo w mojej grupie większość wzięła sobie do serca opowieści o tym, jaki był STRASZNY egzamin i pan wykładowca. miałam wrażenie, że te opowieści podziałały na ludzi jak chłód na baterię: wiedza nagle sie skończyla.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
prawdziwi studenci zwykli mawiac ze jak nikt nie zdal to tak jakby wszyscy zdali. ale co dzisiejsze dzieciaczki moga wiedziec o studiach.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To zależy czy studiujesz czy "zapisałeś się' na pseudo uczelnie prywatną, gdzie zaliczenia dostaje się za terminowe płacenie czesnego. Od wielu ludzi starej daty słyszałem, że kiedyś maturzysta miał większą wiedzę niż spora część dzisiejszych doktorantów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ale w zasadzie, to w Polsce nie ma znaczenia. Tu de**l zrobi karierę a geniusz ma 1291 zł. Nie było tematu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Chyba chodzi o Lecha Kamińskiego z Narbutta ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To chyba nie najlepiej świadczy o wykładowcy. Sam kiedyś studiowałem i wiem, że na grupę osób zawsze trafią się orły i obiboki. Jeżeli nikt w takiej sytuacji nie zalicza to problemem jest wykładowca, który musi dowartościować swoje ego.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bzdury. Ile było grup? Wiesz? Bo ja nie. JA na studiach widziałem przypadki, że z 5 grup 2-3 oblewały w całości. Bo im "się nie chciało" i "gdy obleją wszyscy, to źle świadczy o prowadzącym". Studia nie są dla każdego. Nie chcesz się uczyć, to nikt ciebie nie nauczy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo najprościej zwalić winę na wykładowce.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Widać nie nadają się na te studia. Potem i tak przyjdzie dziekan i po 3 poprawce się głąbów jakoś "puści". Nie ma się co dziwić potem, że na rynku jest tylu specjalistów, którym płaci się marne grosze, bo nic nie umieją. Tylko nie wyjeżdżać mi tu zaraz, że przedmiot się do niczego nie przyda... To techniczne studia (dr inż.), więc ciężkie przedmioty mają nauczyć przede wszystkim MYŚLENIA i przesiewają ludzi, którzy nie umieją się uczyć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak, studia nie są dla każdego. Zawsze powtarzam, że studiować oczywiście można (chociażby dla papierka, który w PL nadal ważniejszy jest niż wiedza), ale warto też się czegoś nauczyć i coś potrafić. Przykładowo ja jestem mgr biologii, ale pracuję jako programista Oracle i nigdy nie studiowałem informatyki czy pokrewnych kierunków. Co do obrazka - jeśli wykładowca nie potrafi jasno wytłumaczyć pewnych zagadnień, to nawet najszczersze chęci studenta i najlepsza literatura tego nie zmienią.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zwierzak - to działa też w drugą stronę = jeżeli student ma wyje***e, bo mu się nie chce - to najlepszy prowadzący wiedzy mu do głowy nie wleje. Poza tym - chyba sam sobie przeczysz? Opisujesz siebie wszak, jako samouka :/ Gdy mam chęci, nauczę się wszystkiego. Gdy mam wyje***e - nikt we mnie wiedzy nie wciśnie. To jest moja postawa!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To czy nadają się na studia czy nie powinny egzaminy wstępne rozstrzygnąć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niestety obecnie wielu studentów podchodzi to tego tematu w sposób: "Płacę, wymagam".. Niech zlikwidują prywatne uczelnie, a zostawią tylko państwowe, bo to woła o pomstę do nieba.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
MiBM - piękny kierunek. Polecam każdemu:-)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
rozumiem że pan profesor stracił czas i miał wątpliwe kwalifikacje skoro niczego nie nauczył
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dodam jeszcze, że nie powinien otrzymać wynagrodzenia skoro nie potrafi nikogo NAUCZYĆ
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
u mnie na uczelni wykładowcy również byli rozliczani z wyników, owszem są studenci i studenci- jedni chcą się naprawdę czegoś nauczyć a inni przez 5 lat poimprezować, jednak kiedy nikt nie rozumie materiału a oczekiwania prowadzącego są zbyt wygórowane to wykładowca może mieć pretensje tylko do siebe
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pretensje do samych siebie to mogą mieć absolwenci szkół gdzie wystarczyło płacić czesne i co jakiś czas się pokazać. Teraz na fb mogą dumnie wpisać "szlachta nie pracuje".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kolokwium o 7:30? Nie dziwię się, że takie wyniki były.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jacy studenci takie podejście wykładowcy...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie trzeba powiększać zdjęcia aby zobaczyć ze to fotomontaż!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a po czym to poznajesz?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To nie fotomontaz, az fake. Ludzie przeciez lykaja wszystko :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To jest poziom dzisiejszych "studętuf".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jeśli kucharzowi w restauracji raz na wieczór jakieś danie się przypali albo przesoli, to można uznać że miał facet zły dzień, albo może jakiś olej do smażenia był trefny. Ale jeśli ten kucharz cały tydzień podaje niejadalne ś**ństwo, to można chyba śmiało uznać, że d**a z niego a nie fachowiec?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Może się mylę, ale inicjały wyglądają mi na Dr inż. Leszka Krzywonosa ?!?!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem czyje to inicjały, wiem jednak, że niezłym trzeba być burakiem, żeby się nie podpisać choćby nazwiskiem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Skojarzyło mi się z Panem Krzywonosem, bo doskonale pamiętam jak przesiadywało się na Polibudzie do 21-22 bo Pan Doktor robił w balona i trzeba było rysunki poprawiać dziesiątki razy
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja raz wyszłam z egzaminu ustnego na szczęście zdanego o godz.23 a za mną było jeszcze z 1o osób. Ale lata studiów dobrze wspominam.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem skąd minus, moja uwaga nie dotyczyła mephinxa, tylko rzekomego doktora inżyniera z absurdu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tez jestem po mechanice :) zycze uporu i wytrwalosci, wytrzymalosc materialow pisalem kazdy egz po 2-3 razy a egz bylo cztery, to samo z dynamiki jednak wkoncu zdalem :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
...jeżeli zdawałeś egzamin kilkukrotnie, to znaczy że to nie Twoja branża brachu. Mamusia wysłała, czy sam poszedłeś bo nie miałeś gdzie? Rozumuję że byłeś tam po papier. Dlatego w tym kraju są bezrobotni. Nieudacznicy z tzw. papierem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@cezary7407 Politechnikę to Ty chyba jedynie na zdjęciu widziałeś. U mnie w grupie przez 5 lat studiów nie było osoby, która nie miałaby przynajmniej jednej poprawki, a nawet chyba długu punktowego. Zdarzali się wykładowcy, którzy oblewali za brak daszka w jednej linijce nad wartością urojoną. Albo wystarczyło się pomylić na jednym bicie w algorytmie na stronę A4, żebyś nie zaliczył, bo już miałeś zły wynik. Nie ważne czy umiałeś i znałeś procedurę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@arnid, u mnie gdy ktoś niewyraźnie zaznaczył wektor, np. dał tylko kreskę zamiast strzałkę to u niektórych miał murowaną poprawkę. A na wykładach po tablicy ku*wy pisali jak chcieli.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W dobrych szkołach wydyma dla większości zawsze była jest i będzie drogą przez mękę. Brałem z tego warunek. Jednak dzięki temu że nie szedłem na łatwiznę i wybrałem PP nigdy nie byłem bezrobotnym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@sebololo jesli PP to zapewne znasz prof. J.Zielnice? ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Domin o Zielnicy tylko słyszałem ostrzeżenia;) Zdawałem u Wegnera. Aby nas pocieszyć opowiadał że w Teksasie studenci mają jeszcze gorzej bo tam ściąganie jest moralnie naganne a u niego tylko niewykonalne:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane